To uczucie, gdy przez 7 tygodni dziergasz posta, a potem przez przypadek jakoś niszczysz wersję roboczą... Chyba powinnam się wściec, ale piję wino i mam mocno wyjebane na wszystko.

+++

W końcu się wzięło i trochę tego zużyło. No to lećmy z tym koksem. 

KWC
Yves Rocher, Błyskawiczna maseczka odżywczo-odbudowująca do włosów suchych - zakupiona jako zapchajdziura do darmowej wysyłki, obecnie niedostępna - czyżby wycofana? Jeśli tak, to bardzo dobrze, bo w moim mniemaniu poziom tego produktu jest naprawdę żenujący. Gęsta, wręcz maślana konsystencja słabo rozprowadzała się na włosach. Wiele dziewczyn na KWC pisze o pięknym zapachu - chyba miałam inny produkt, bo mnie ten pseudo-owsiany aromat kojarzy się z produktami do czyszczenia łazienek, które pamiętam z dzieciństwa - przysięgam, tak pachniała moja łazienka w przedszkolu. Efekty odżywcze? Znikome, a co jak co, końcówki miałam już nieźle zniszczone. Jeśli wróci do sprzedaży - nawet nie tykajcie.


oh yeah

w końcu sama zrobiłam zdjęcia
L`Biotica, Biovax, Intensywnie regenerujący szampon do włosów przetłuszczających się - czytam opinie na KWC i nie wierzę własnym oczom - jakie baty! Niesamowite! Z szamponu byłam jak najbardziej zadowolona. To fakt, jest dość gęsty, ciężki i opornie się pieni, dlatego używałam go dopiero w drugim myciu, najczęściej po dziecięcym szamponie. Tak stosowany spełnił moje oczekiwania co do utrzymywania się świeżości włosów - mam grubą, gęstą grzywkę, a na takim materiale testowym wszelkie fuck-upy byłyby od razu widoczne :]


Toni&Guy, Nourish, Odżywka do włosów zniszczonych - sprytne duże opakowanie sugeruje, że kupujemy więcej produktu niż w przypadku tańszych odżywek, a elegancki design daje ułudę luksusu. Zapach neutralnie miły dla większości nozdrzy, jak się domyślam, konsystencja zwarta acz łatwa w rozprowadzeniu.
Nie od dziś wiadomo, że jedną odżywką mocno zniszczonych kudłów się nie naprawi, ale jeśli właśnie ścięłyście suche końcówki, to jest szansa, ta pozostała na głowie część owłosienia uchowa się jakoś w zdrowiu i szczęściu. I ten stan dzięki Toniemu można nawet długo utrzymać, a włosy nawet będą się ładnie układać i błyszczeć. No tyle wygrać.


Ducray, Kelual DS + Elution - nie ma chrzanienia, że jestę blogerę, więc takie problemy jak łupież czy inne plagi mnie nie spotykają. Można lecieć Nizoralem, który zamienia najgrubsze włosy w siano, można się odbijać od drzwi kolejnych dermatologów, którzy nie bardzo mają pomysł, co przepisać, więc dają kolejny szampon na receptę, którego nie idzie wykupić w 3 dzielnicach. A i tak kończy się na tym, że przyjaciółka mówi "wiesz, to mi pomogło" i lecisz jak w dym.
Kelual DS to "specjalistyczny szampon przeciwłupieżowy", który stosuje się jako podstawową kurację 3 razy w tygodniu przez 2 tygodnie (flaszka o pojemności 100 ml). Elution to szampon, który ma jak najdłużej utrzymać w ryzach stan względnej szczęśliwości bezłupieżowej, a producent zaleca stosowanie "as often as desired" (300 ml). Te dwa produkty na ogół występują razem w zestawie i tak zresztą wychodzi najtaniej je kupić (zwłaszcza na Allegro). Wesoła parka wystarczyła mi na rok stosowania, przy czym muszę zaznaczyć, że problem łupieżu (czy czymkolwiek by to gówno nie było) nie jest u mnie mocno nasilony. Objawia się głównie w okresach osłabienia i/lub silnego stresu (jestem chora, mam jakiś fuck-up, spoko, niech mi jeszcze się sypie ta mało estetyczna posypka z głowy, SPOKO). Problem ustępował na ogół po dwukrotnym zastosowaniu Kelualu, który jest szatańsko wydajny. Potem stosowałam przez jakiś czas Elution przy drugim myciu i miałam spokój na kilka tygodni. Myślę, że fajnie jest mieć taki zapasowy, solidny zestaw zawsze pod ręką - no chyba że ktoś tu pierdzi tęczą i nigdy się nie przyzna, że miewa łupież.

+++

Piję ósmy dzień z rzędu. Chyba przechodzę mocno opóźnioną fazę studenckiego pijaństwa.

Końcówki roku w mojej wielkiej narracji są pełne ciotodramy i niestworzonych problemów. Rok temu zbierałam się do zerwania z facetem, teraz biegam jak głupia za innym. I serio, chciałabym, żeby to był TEN ważny życiowy problem - nie, to tylko maska i całkiem zgrabna przykrywka dla gorszego samopoczucia. 

+++

Mój ośmioletni brat cioteczny dostał wiele prezentów, w tym nowiutkiego laptopa od rodziców i zabawkowe Angry Birds od nas. Nie jest źle, samodzielne ustawianie klocków i rozwalanie ich w rzeczywistości wygrało z komputerem. Tyle wygrać. 

+++

Miałam jedno marzenie od liceum - kupić sobie skórzaną sukienkę. Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, w sumie chyba nie muszę. Wtoczyłam się do sklepu, od niechcenia przejrzałam wieszaki i znalazłam niby mój rozmiar, w dodatku przeceniony. Pomyślałam to, co każda dobrze wychowana pannica by pomyślała, czyli "a chuj, co mi szkodzi" i ku swojemu niemożebnemu zdziwieniu nawet się w ciuch zmieściłam. Żeby wyglądać jak cywilizowany człowiek potrzebuję jeszcze butów na obcasie (od których dostaję lęku wysokości) i spanxów do wyrównania fałdek. Mogłabym oczywiście schudnąć, ale to dopiero po Nowym Roku, nie? Sukienka czeka.

+++

Mamy z D. marzenie, żeby którąś z kolejnych Wigilii do 30-tki spędzić w Tajlandii. 
W klubie go-go.
Ze striptizerkami-transkami.
I wynajętą małpą. 
Jak ja się cieszę, że mam kogoś, kto postrzega świat w ten sam sposób co ja. 

Życzę wam, żebyście też miały kogoś takiego. 

+++

Moja druga przyjaciółka ma srogie skillsy w paincie i regularnie robi dla mnie jakieś głupie obrazki - ale ta kartka świąteczna zdecydowanie wygrywa!



Mam do opowiedzenia dziś bajeczkę - głównie o rozczarowaniu.

W październiku miało miejsce średnio przyjemne zajście w Hebe niedaleko mojego miejsca pracy, które mnie rozeźliło do tego stopnia, że aż wysmarowałam reklamację - biorąc pod uwagę, że na ogół takie sprawy olewam, włącza się tu tryb "wiedz, że coś się dzieje". Zasadniczo nie należę do osób, które się mocno awanturują o byle gówno, mam za sobą epizody pracy w handlu i gastronomii, więc jestem wyrozumiała, ale tu... Tu nie dało rady wrzucić na szósty bieg "zen" (niczym Vam Damme w tej ostatniej kultowej reklamie ze szpagatem)

Co się stało w październiku? Ano, kategoria wydarzenia to właśnie wspomniane wyżej "byle gówno". Bo poszło o małe pieniądze i sporo nerwów.

Przebieg wydarzeń - moja perspektywa. 
Zachęcona plakietką informującą o promocji na krem marki X, postanowiłam go nabyć (chciałam go kupić od dłuższego czasu, a że cena zjechała z 30 zł do 20, to się pokusiłam). Kupiłam jeszcze kilka innych rzeczy, a tuż po zapłaceniu zorientowałam się, że za rzeczony krem nabiło mi 24 zł. Idę do półki, patrzę na plakietkę - jak wół, 20 zł. Dopatruję się, czy data promocji aktualna - bo może coś się komuś pomerdało i została. Patrzę, wszystko prawidłowo. Wracam do kasy i cicho oraz uprzejmie mówię ekspedientce o zaistniałej sytuacji. Myślę sobie - no kurde, błąd, zdarza się, ale że jestem dusigroszem (there you go, I said it), to pytam w pierwszej kolejności, z czego ten błąd wynika i proszę o zwrot różnicy (dla mnie ta plakietka była wiążącą ofertą w końcu, nie ze mną te numery). Ekspedientka patrzy na mnie, patrzy na rachunek, widzę, że nie bardzo rozumie, o co mi chodzi (jakbym mówiła językami aniołów) i idzie po zastępczynię kierownika (ten fakt później okaże się bardzo istotny). 
Jeszcze raz tłumaczę nowej kobiecie, o co chodzi. Nie patrzy na mnie, bierze rachunek sprzed 3 minut, idzie po plakietkę i zaczyna ją komisyjnie studiować. Po dobrych 5 minutach dumania i liczenia na kalkulatorze, wychodzi na to, że 30-24 równa się zupełnie co innego niż 30-20, laska robi kwaśną minę i chyba nie dowierza arytmetyce, odlicza mi z kasy drobniaki (nominały głównie 20 i 50 groszy), rzuca je na blat i bez słowa wraca do swoich poprzednich obowiązków. Ja zbieram te drobne z niesmakiem, bo przecież moim celem nie było oszukanie na 4 zł wielkiej korporacji, a tak się poczułam - jakby to była moja wina. 

Prawdopodobnie zapomniałabym o całej sprawie, gdyby kobieta nie cudowała z porównywaniem plakietki i rachunku (czyżbym ją sama podmieniła? zgroza!), przeprosiła mnie (kierownicy niestety muszą przepraszać za wszystko, takie życie) za błąd w systemie (bo to zawsze są błędy w systemie :P) i bez zbędnych ceregieli zwróciła mi różnicę. A że tak nie było, to się zdenerwowałam (bo w Hebe zawsze była miła i kompetentna obsługa, a tu taka buba) i wysmarowałam maila z reklamacją. Najbardziej mnie w tym wszystkim zirytował sam błąd nabicia innych cen w kasie - bez niego cała sytuacja nie miałaby rzecz jasna miejsca.

W mailu wyżaliłam się i poprosiłam o wyjaśnienie sytuacji z cenami. Następnego dnia po napisaniu maila dostałam klasyczny auto-respond, że bardzo nam przykro, dobro klienta jest dla nas najważniejsze, całujemy cię mocno w twój piękny, kliencki tyłek i kochamy.
Po weekendzie zadzwoniła do mnie laseczka z biura obsługi klienta - połączyli mojego maila z kartą lojalnościową. Laseczka była bardzo nieśmiała, powtórzyła tekst z auto-responda i zapytała, czy wyrażam zgodę, żeby zadzwonił do mnie kierownik sklepu, o którym wspominałam w mailu, aby wyjaśnić całą sytuację. Zgodę wyraziłam i postanowiłam czekać.
Czekałam tak 10 dni. Zaperzyłam się i stwierdziłam, że dla zasady nie odpuszczę - jak jeszcze pracowałam w obsłudze klienta, to nie wiedziałam, skąd w ludziach tyle energii do wykłócania się o pierdolety. Teraz już niestety wiem i na przyszłość bardzo, bardzo współczuję wszelkim konsultantom bądź ekspedientom, którzy będą mieć ze mną do czynienia. Strzeżcie się.
Dziesiątego dnia odkurzyłam mailową korespondencję i piszę, że czekam cały czas na ten telefon. Musiało podziałać, bo po dwóch godzinach zadzwoniła do mnie babeczka i niestety nie dosłyszałam, czy była kierownikiem sklepu czy jakimś kierownikiem regionalnym. Znana śpiewka o przeprosinach i utrzymaniu najwyższej jakości obsługi, a także pojawił się nowy wątek - która laska mnie tak obsłużyła: blondynka czy brunetka. Po dwóch tygodniach rzecz jasna już tego faktu nie pamiętałam i powiedziałam o tym szczerze, aby niewinna osoba nie dostała opieprzu.
Jeszcze raz przeprosiny i absolutny hit: babeczka zaprosiła mnie do Hebe, aby kierownictwo mogło mnie OSOBIŚCIE przeprosić. Tego już nie wytrzymałam i powiedziałam, że aż tak wielka krzywda w końcu mi się nie stała i że jestem zbyt zajęta. Dalsza wymiana uprzejmości, babka poprosiła mnie o adres domowy, aby wysłać mi dla rekompensaty podarek. Rozmowa miała miejsce w połowie listopada, "podarku" nigdy nie dostałam. Absolutnie nie był mi do szczęścia potrzebny - ale wskazuje to niestety w mojej ocenie na nieco wyższy stopień niekompetencji, niż można by się było spodziewać.

Wysmarowałam te moje żale i zastanawiam się, czy jest gdzieś w tej historii jakiś morał - obawiam się, że nie bardzo. Jak pisałam - nie chciałam wyjść na płaczliwą idiotkę, której godność została niemożliwie urażona, bo tak się nie stało. Przeprosiny w sumie otrzymałam, zwrot kasy również, ale niesmak i ciut poszargane nerwy pozostaną mi jeszcze na długo. 
Macie podobne doświadczenia?

Jestem tak dumna, jakbym sama zajmowała się produkcją, reżyserią i montażem. A byłam tylko odpowiedzialna za to, żeby nikt się nie błyszczał (no dobrze, trochę scenografia, trochę kierownictwo produkcji i dużo mentalnego wsparcia). No i machnęłam zespołowi piękne, graficzne makijaże, których i tak nie widać <3 Również moja ręka z tatuażem zaliczyła medialny debiut. 




Divines wydali właśnie nową EPkę, którą można kupić TUTAJ. Jaram jak norka. 
+++

Kategoria: Błędy życiowe.
Podkategoria: Błędy, które popełniamy regularnie i absolutnie niczego się nie uczymy.
Dokładny opis: Uwierzenie mężczyźnie w wytwarzane przez niego pozory emocjonalnej dostępności.
Skutki: uczuciowe obicie mordy, stopniowe zastępowanie pozytywnego nastawienia do rzeczywistości cynizmem.

Leczenie: transplantacja drugiej wątroby w miejsce serca.


czytam

favikona pochodzi z nataliedee.com. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Labels

15 hair project 301 346 52 AA aknenormin alessandro algi alterra ambasada piękna anthelios antyperspirant arsenał grubasa artdeco aussie autokorekta avene avon babydream baikal herbals balea balm balm balsam do ciała balsam do ust bambino bandi bareMinerals batiste baza baza pod cienie baza pod lakier bb bb cr bb cream beauty blender beauty formulas beauty friends bebeauty beblesh balm beige nacre bell bella bamba benefit berlin berry love biały jeleń biedronka bielenda bio-essence Biochemia Urody bioderma biovax blizny blogerki blogger błędy błyszczyk boi boi-ing bourjois box box of beauty ból dupy brahmi amla braziliant brodacz brokat brow bar brwi BU bubel bubel alert buty carmex cashmere ce ce med cellulit cera mieszana cera wrażliwa cetaphil CHI chillout choisee chusteczki cienie cienie w kremie cień clinique clochee color naturals color tattoo color whisper cudeńko cycki czador ćwiczenia darmocha dax debilizm demakijaż denko depilacja dermaroller diy do it yourself dobre rzeczy douglas dove dream pure ducray dwufaza ebay edm eko kosmetyki elution essence essie estetyka etude house eveline everyday minerals eyeliner faceguard fail farbowanie farmona fekkai figs rouge filtr firmoo fitness flora floslek fluid fridge fridge by yde fructis fryzjer galaxy garnier gillette glamwear glossy box glyskincare głupie cipki głupota golden rose google google analytics gratis h&m hakuro healthy mix hebe high impact himalaya hiszpania hm holiday hot pink hydrolat idealia ikea innisfree ipl iran isa dora isadora isana jillian michaels kallos kate moss katowice kącik kulturalny kelual ds kissbox kolastyna kolorówka koloryt konkurs konturówka korekta korektor korektor pod oczy kot kraków kredka kredka do brwi kredka do oczu krem krem do rąk krem do twarzy krem matujący krem na dzień krem nawilżający krem odżywczy krem pod oczy krem z kwasami kreska kutas kwas askrobinowy kwasy la roche posay lakier lakier do paznokci lakier do ust lakier do włosów lakiery teksturowe lancome laser lasting finish lawendowa farma lekarze lierac linkedin lioele lip balm lip lock lip pen lirene lista magnetyczna loccitane loreal lovely lumene lush łuk brwiowy łupież magnes makijaż manicure manuka Mary Kay marzenie maseczka maska maska do włosów maskara masło do ciała mat matowienie max factor maybe maybelline mężczyźni micel mika mikrodermabrazja miss sporty mleczko mleczko do ciała mocak mollon morze muzeum mycie mydło mydło naturalne nadwaga nail tek narzekanie natura officinalis naturalne składniki naughty nautical nawilżenie neem new leaf niedoskonałości nivea nivelazione nouveau lashes nutri gold oczy oczyszczanie odchudzanie odżywianie odżywka odżywka do paznokci odżywka do włosów off festival okulary olej olej arganowy olej kokosowy olejek olejek do mycia ombre opalanie opalenizna opener organique oriflame original source orofluido paleta magnetyczna palmers paski na nos pat rub patrzałki paznokcie pączek peel-off peeling peeling do ciała peeling do twarzy perfecta pervoe reshenie pędzel pędzle pharmaceris photoderm physiogel phyto pianka do mycia piasek piaski pierre bourdieu pkp plastry na nos płyn do demakijażu płyn micelarny podkład podróż pogromcy mitów policzki pomadka pomarańczowy porażka pr praca prasowanie propolis proteiny próbki pryszcze prysznic prywata przebarwienia przegięcie przemoc symboliczna przygody przypominajka puder puder transparentny purederm QVS real techniques regeneracja reklamacja rene furterer retinoidy revlon rimmel rossetto rossmann rozdanie rozkmina rozstępy róż różowe ryan gosling rzęsy sally hansen samoocena samoopalacz satynowy mus do ust Schwarzkopf scrub seacret seche vite sensique sephora serum serum nawilżające sesa shaun t shea shred sińce siquens skandal skin 79 skinfood skóra skóra wrażliwa sleek słońce słowa kluczowe socjologia soraya spf starry eyed stopy stylizacja suchy szampon sun ozon sypki szaleństwo szampon szkoda gadać szminka sztuka współczesna święta tag taka sytuacja tapeta tara smith tatuaż the body shop the face shop tołpa toni&guy tonik top tortury tragedia transki trądzik triple the solution truskawka tusz do rzęs twarz ujędrnienie under twenty usta uv vichy warby parker wąs weganizm wella wibo wieloryb witamina c wizaż wizażystka włosy workout wory wódka wtf wyrównanie wyszczuplanie wyzwanie yasumi yoskine yves rocher zachwyt zakupy zapach zdjęcia zenni optical zerówki ziaja złuszczanie zmywacz zmywacz do paznokcie zużycie zwiedzanie źródła odwiedzin żel żel do brwi żel do golenia żel do twarzy żel pod prysznic żel-krem życzenia