o tatuażach
/
3 Comments
Błądziłam po rubieżach internetu i trafiłam na egzystencjalne dylematy jakiejś nastolatki. Jak wiadomo, takie dylematy są absolutnie najgorsze i także w tym przypadku nie zawiodłam się.
Dziewoja planowała zrobienie sobie małego tatuażu na biodrze, jej głównym zmartwieniem było odwieczne "a co powie ciocia z Puław". Moja pierwsza myśl: dopóki nie siedzisz przy rodzinnym stole w bikini, to niby jak ciocia miała zobaczyć dziarę? A potem zrobiłam coś takiego:
Jeśli czyimś głównym zmartwieniem przed dziabaniem się jest opinia innych, to znaczy, że jest głupią cipką i powinien trzymać się z dala od igieł. Jedynym wyjątkiem od tej reguły jest plan wytatuowania sobie kutasa na czole. W ogóle tatuowanie sobie kutasa gdziekolwiek. Chociaż wyjątkiem od tego wyjątku są absolwenci socjologii, czyli na przykład autorka tego wpisu.
To było moje słowo na sobotę. Całuję was w czółko i życzę miłego weekendu, pysiaki.
Może jestem do bani, ale chora się robię na widok tatuażu. No, chyba że jest to tradycyjne, indyjskie dzieło na dłoni lub stopie.
OdpowiedzUsuńWszyscy wiemy, że że jeśli marzy się o tatuażu i jest się go pewnym (nawet jeśli to kutas na czole), opinia innych będzie najmniej istotna.
OdpowiedzUsuńJeżeli ktoś ma ochotę na tatuaż to jego sprawa. Uważam jednak, że powinno to być dobrze przemyślane, bo to ozdoba na całe życie. Odradzam też młodym osobom, które nie wiedzą jeszcze gdzie je los zaprowadzi, robienie tatuażu w miejscach bardzo widocznych - dłonie, twarz (choć to jest w ogóle poroniony pomysł), szyja, itp. Sama mam dwa tatuaże, które są tak umiejscowione, że właściwie nikt obcy nie ma szans ich zobaczyć o ile nie jestem w kostiumie kąpielowym.
OdpowiedzUsuńI zgadzam się z Tobą, jeli czyjąś troską o tatuaż jest to, co inni pomyślą, to nie należy go w ogóle robić.