...spieprzyła wszystko. Miałam się wyspać, miałam już być w Łodzi.
Nie jestem, bo gdzieś mi wcięło* zasilacz i zostałam uziemiona w domu przy pececie. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, na moim mikronetbuniu bym tak szybko nie ogarnęła tych wszystkich tabelek.
No i mam już wprawę we wstawaniu o 6, co mi zaszkodzi raz wstać o 5 i jechać 130 km dalej na bite 12 godzin zegarowych zajęć (w tym 2 egzaminy i zaliczenie).

+++

Włosy zafarbowałam chamskim lorealem. Znowu widać miedzianą rudość, jest radość.
Chociaż przyznam wam, że czasem mam ochotę zrobić sobie pierdylion piercingów na ryju, ściąć się asymetrycznie, a to, co zostanie, umaić wszystkimi kolorami tęczy. Chyba nigdy nie przeszłam odpowiednio porządnie nastoletniej fazy buntu i samookaleczenia się, i teraz tak się to we mnie na starość zbiera.
Ale dobra, wracam do excela.

+++

Czwarty tydzień w biurze. Co i rusz roztrzaskuję się o biurokrację i "stan zastany".
Ale czemu to się tak robi, przecież to bez sensu? Bo TAK.



*każdy ma we własnym pokoju taki trójkąt bermudzki. chociaż w tym wypadku odnoszę wrażenie, że tym trójkątem jest cały mój dom, bo pamiętam, że zasilacz wyciągałam z plecaka po ostatnim zjeździe.
Przy niedawnym tagu o niepotrzebnych kosmetykach prawie każda z blogerek pisała, że nie potrzebuje drogich, markowych lakierów. Nie wiem, co to w sumie znaczy "drogi" lakier - dla mnie lakierowa drożyzna zaczyna się powyżej 10 zł za sztukę - taka ze mnie sknera ;D
I nie rozumiałam tych zachwytów nad Essie, które było trudno dostępne w Polszy.
Aż do dziś... Poszłam na standardowy spacerek w środku pracy, wlazłam do SuperPharmu, a tam wyłonił mi się w całej okazałości piękny, biały stand Essie.
Te kolory! O mamo! Przytuliłabym je do piersi, gdybym tylko nie musiała zapłacić ostatniej raty za studia x_X

Essie dostępne w Douglasie kosztowały chyba 49 zł, z tego co pamiętam. A te w SP jedynie 34 zł. No prawie jak za darmo!

Ehehe, dobra, jeszcze długo nie przekroczę psychologicznej bariery lakieru za więcej niż dyszkę, ale niektórym z was może ta informacja się przyda ;)
A równie dobrze może się okazać, że Essie od dawna rezyduje w SP, a ja tego nie zakonotowałam, lol.

Mój pierwszy wolny-wolny dzień szykuje się dopiero drugiego czerwca. Pewnie będzie mnie teraz mniej - praca i ostatnie dwa zjazdy na trzecim roku nie zostawiają mi wiele czasu na intensywne blogowanie. Pewnie będę wrzucać jakieś niedorzeczne wpisy, jak ten, który właśnie czytacie ;) żebyście do reszty nie zapomniały o lasce, która na niczym się nie zna.
Trzymajcie za mnie kciuki! *_*
Z dedykacją dla mojego mężczyzny, który wyśmiewa mój kosmetyczny składzik, a jak przychodzi co do czego, to prosi o pomoc ze swoimi włosami (H. ma gęste i kręcone włosy do połowy pleców. wyglądam przy nim bardzo łyso).


Hopsia! Zużyłam ostatnio tyyyle rzeczy, a jakoś się nie chwalę. Czas zacząć :]
Co my tu mamy - odżywczy balsam do ciała z masłem malinowym z AA.
Butelka z twardego plastiku jest ascetyczna, acz ładna. Na duży plus zasługuje płaska nakrętka, dzięki której można odwrócić butelkę do góry nogami - co, jak się zaraz dowiecie, jest dość kluczowe.

przód...

i tył
obiecanki cacanki producenta

Balsam pachnie obłędnie malinową mambą. Na mojej skórze zapach utrzymywał się ze 2-3 godziny i nie był intensywny, co akurat jest dla mnie plusem. 
Konsystencja, jak na balsam przystało, dość zwarta (to jest chyba moment, gdy używam określenia "treściwa"). Ma to swoje zalety w postaci wydajności, jak i wady w kwestii wydobycia mazidła z twardej butelki. Od samego początku stawiałam ją na zakrętce, żeby potem się nie cackać z machaniem butelką. 
Ale przejdźmy do działania, bo to najważniejsze :> 
Czy balsam odżywia i nawilża? Zdecydowanie tak! Muszę tutaj też zaznaczyć, że od odstawienia retinoidów nie mam wielkich problemów z przesuszem skóry, więc moje wymagania nie były zbyt wygórowane. Ale z drugiej strony jeśli wystarcza mi użycie balsamu raz dziennie, to znaczy, że naprawdę jest dobrze :) Polecam fankom malinowych aromatów i osobom o umiarkowanych potrzebach nawilżenia/odżywienia skóry ciała.

Dla zainteresowanych skład (nie znam się tak bardzo, ale tyle, co wiem, wystarczy do stwierdzenia, że dupy nie urywa).  


W skład serii wchodzą też balsamy nawilżające i ujędrniające, wybrałam malinę ze względu na zapach. Balsam kosztuje koło 13 zł, można go dorwać między innymi w Super-Pharmie. 

czytam

favikona pochodzi z nataliedee.com. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Labels

15 hair project 301 346 52 AA aknenormin alessandro algi alterra ambasada piękna anthelios antyperspirant arsenał grubasa artdeco aussie autokorekta avene avon babydream baikal herbals balea balm balm balsam do ciała balsam do ust bambino bandi bareMinerals batiste baza baza pod cienie baza pod lakier bb bb cr bb cream beauty blender beauty formulas beauty friends bebeauty beblesh balm beige nacre bell bella bamba benefit berlin berry love biały jeleń biedronka bielenda bio-essence Biochemia Urody bioderma biovax blizny blogerki blogger błędy błyszczyk boi boi-ing bourjois box box of beauty ból dupy brahmi amla braziliant brodacz brokat brow bar brwi BU bubel bubel alert buty carmex cashmere ce ce med cellulit cera mieszana cera wrażliwa cetaphil CHI chillout choisee chusteczki cienie cienie w kremie cień clinique clochee color naturals color tattoo color whisper cudeńko cycki czador ćwiczenia darmocha dax debilizm demakijaż denko depilacja dermaroller diy do it yourself dobre rzeczy douglas dove dream pure ducray dwufaza ebay edm eko kosmetyki elution essence essie estetyka etude house eveline everyday minerals eyeliner faceguard fail farbowanie farmona fekkai figs rouge filtr firmoo fitness flora floslek fluid fridge fridge by yde fructis fryzjer galaxy garnier gillette glamwear glossy box glyskincare głupie cipki głupota golden rose google google analytics gratis h&m hakuro healthy mix hebe high impact himalaya hiszpania hm holiday hot pink hydrolat idealia ikea innisfree ipl iran isa dora isadora isana jillian michaels kallos kate moss katowice kącik kulturalny kelual ds kissbox kolastyna kolorówka koloryt konkurs konturówka korekta korektor korektor pod oczy kot kraków kredka kredka do brwi kredka do oczu krem krem do rąk krem do twarzy krem matujący krem na dzień krem nawilżający krem odżywczy krem pod oczy krem z kwasami kreska kutas kwas askrobinowy kwasy la roche posay lakier lakier do paznokci lakier do ust lakier do włosów lakiery teksturowe lancome laser lasting finish lawendowa farma lekarze lierac linkedin lioele lip balm lip lock lip pen lirene lista magnetyczna loccitane lodówka loreal lovely lumene lush łuk brwiowy łupież magnes makijaż manicure manuka Mary Kay marzenie maseczka maska maska do włosów maskara masło do ciała mat matowienie max factor maybe maybelline mężczyźni micel mika mikrodermabrazja miss sporty mleczko mleczko do ciała mocak mollon morze muzeum mycie mydło mydło naturalne nadwaga nail tek nails narzekanie natura officinalis naturalne składniki naughty nautical nawilżenie neem new leaf niedoskonałości nivea nivelazione nouveau lashes nutri gold oczy oczyszczanie odchudzanie odżywianie odżywka odżywka do paznokci odżywka do włosów off festival okulary olej olej arganowy olej kokosowy olejek olejek do mycia ombre opalanie opalenizna opener organique oriflame original source orofluido paleta magnetyczna palmers paski na nos pat rub patrzałki paznokcie pączek peel-off peeling peeling do ciała peeling do twarzy perfecta pervoe reshenie pędzel pędzle pharmaceris photoderm physiogel phyto pianka do mycia piasek piaski pierre bourdieu pkp plastry na nos płyn do demakijażu płyn micelarny podkład podróż pogromcy mitów policzki pomadka pomarańczowy porażka pr praca prasowanie propolis proteiny próbki pryszcze prysznic prywata przebarwienia przechowywanie przegięcie przemoc symboliczna przygody przypominajka puder puder transparentny purederm QVS real techniques regeneracja reklamacja rene furterer retinoidy revlon rimmel rossetto rossmann rozdanie rozkmina rozstępy róż różowe ryan gosling rzęsy sally hansen samoocena samoopalacz satynowy mus do ust Schwarzkopf scrub seacret seche vite sensique sephora serum serum nawilżające sesa shaun t shea shred sińce siquens skandal skin 79 skinfood skóra skóra wrażliwa sleek słońce słowa kluczowe socjologia soraya spf starry eyed stopy stylizacja suchy szampon sun ozon sypki szaleństwo szampon szkoda gadać szminka sztuka współczesna święta tag taka sytuacja tapeta tara smith tatuaż the body shop the face shop tołpa toni&guy tonik top tortury tragedia transki trądzik triple the solution truskawka tusz do rzęs twarz ujędrnienie under twenty usta uv vichy warby parker wąs weganizm wella wibo wieloryb witamina c wizaż wizażystka włosy workout wory wódka wtf wyrównanie wyszczuplanie wyzwanie yasumi yoskine yves rocher zachwyt zakupy zapach zdjęcia zenni optical zerówki ziaja złuszczanie zmywacz zmywacz do paznokcie zużycie zwiedzanie źródła odwiedzin żel żel do brwi żel do golenia żel do twarzy żel pod prysznic żel-krem życzenia