Co się ostatnio działo na włosach

/
8 Comments
Nazwijmy to włosowym denkiem. Po prostu. 

Na pierwszy rzut często dissowane przeze mnie Yves Rocher. Tym razem dissu nie będzie, bo szampon przeciwłupieżowy z wyciągiem z nasturcji to przyzwoity produkt. Fanki naturalnej (mniej lub bardziej) pielęgnacji będą miały podjarkę, bo szampon nie zawiera silikonów i parabenów, a odsądzone od czci i wiary SLS zastąpiono ALS (które podobno w twardej wodzie się nie pieni; u mnie piany było pod dostatkiem i jestem w poznawczej kropce). 
Zasadnicze działanie przeciwłupieżowe opisałabym jako bardzo dobre - szampon przynosi wyraźną ulgę steranej skórze głowy. Muszę tu mimo wszystko zaznaczyć, że u mnie takie niespodzianki na głowie mają głównie podłoże stresowe, więc równie dobrze mogę stwierdzić, że łupież znika sam z siebie po kilku dniach i nie ma to związku z działaniem szamponu. Mimo wszystko ma, teraz zdarza mi się podkradać w sytuacjach awaryjnych klasyka w postaci Head&Shoulders i białe dziadostwo uparcie trzyma się głowy. 

Przejdźmy teraz do nieśmiertelnych Fructisów. O szamponie dodającym objętości przeczytałam na jakimś blogu i zachęcona pozytywnymi recenzjami zanabyłam zieloną flaszkę. Jakby nie patrzeć moim włosom na pewno nie dolega brak objętości (wręcz przeciwnie), ale obiecane czary-mary w postaci "termoaktywnej formuły" po prostu musiałam sprawdzić, bo inaczej nie byłabym sobą. 


Staram się unikać używania suszarki, ale czasem po prostu nie da się jej uniknąć - zwłaszcza gdy muszę od razu zdyscyplinować grzywkę lub zostały pewne wilgotne partie blisko skóry głowy. Przetestowałam działanie Fructisa przy tej samej odżywce w trzech wariantach - gdy dałam włosom samodzielnie wyschnąć, dosuszyłam wilgotne partie i wysuszyłam prawie całe. 
I skubaniec faktycznie działa, nawet gdy modeluje się włosy na szczocie (prawie potrafię to zrobić, hell yeah!). Tak mnie to zdziwiło, że aż rozważam zakupienie kolejnej butli i odżywki do spółki.
Oczywiście nie opisałabym tej objętości jako szokującej i faktycznie długotrwałej, niemniej wystarczającej, żeby zrobić widoczną różnicę na głowie. Ze swojej strony polecam, ale nie mam bladego pojęcia, jak zareagują włosy naprawdę cienkie lub kapryśne. 

Zmieńmy odrobinę temat i przejdźmy do suchych szamponów, które stały się dla mnie w zeszłym roku objawieniem. Miałam dwie miniatury z GB: Rene Furterer i kultowe Batiste. Rene nie urwał mi dupy z wrażenia, trochę nie potrafiłam jeszcze się nim posługiwać - był dziwnie mokro-tłusty w dotyku, po wyczesaniu włosy były odświeżone na dosłownie 3, może 4 godziny. A potem w moim życiu pojawiło się Batiste i już nic nie było takie jak kiedyś...
No dobra, tutaj trochę poleciałam, ale zasadnicza myśl przewodnia została przekazana.



Wersja tropikalna była moją pierwszą pełnowymiarówką po miniaturze Cherry. Zapach nie do końca mi odpowiadał, chociaż uwielbiam kokos - w tej wersji jest jakby zbyt słodki. Pomijając to - super. Czytałam niestworzone rzeczy o podrażnieniu skóry głowy suchymi szamponami, na szczęście u mnie do tego nigdy nie doszło. Odświeżenie utrzymuje się u mnie solidnie, chociaż w tym miejscu znowu muszę nadmienić, że na ogół nie traktuję szamponem całej głowy, a jedynie grzywkę, czasem kilka centymetrów za nią. Latem to wybawienie przy mojej grubej grzywce, której nie mam cierpliwości zapuścić. Po kokosie nie chciałam eksperymentować z innymi wersjami - barwionej nie potrzebuję, bo radzę sobie z wyczesywaniem, lakieru nie potrzebuję tym bardziej, więc wróciłam do wisienki i jestem szczęśliwa. Może za pół roku (bo na tyle starcza mi jedno opakowanie) zaszaleję z innym zapachem.

Przerwa na odżywkę.
O produktach do włosów Nivei, zwłaszcza o odżywkach, krążą w sumie same pozytywne opinie - chociaż pozbawione ochów, achów i jęków rozkoszy.



Odżywka Straight&Gloss w założeniu powstała do "zauważalnego prostowania i wygładzenia włosów puszących się i trudnych do ułożenia". W sumie każda odżywka sobie u mnie z tym jakoś radzi, ale nie spodziewałam się, że płynna keratyna jednak wyrządzi mi więcej szkody niż pożytku. Zamiast miękkich, błyszczących pasm spływających kaskadą (lol) miałam włosy szorstkie w dotyku, a wyprostowanie polegało bardziej na usztywnieniu fryzury. Na szczęścia odżywka nie obciążała włosów, więc przynajmniej tyle z niej miałam pociechy :] Może na cieńszych włosach sprawiłaby się lepiej?

A na sam koniec jeszcze jeden szampon. "Świeżość bawełny" w teorii ma zastosowanie przy włosach, które przetłuszczają się mocno i lekko - coś mi ten koncept za bardzo nie podszedł, ale ok. 
Z pozytywów - nie podrażnia skóry głowy, nie kołtuni (przynajmniej u mnie), niemniej samego działania w interesującym mnie zakresie nie odnotowałam. Butla 400 ml starczyła mi na używanie jej przez prawie 3 pory roku, więc mogę potwierdzić, że szampon ani nie pomaga latem w wysokich temperaturach, ani zimą przy czapkach i klimatyzacji. 



Zaznaczam przy tym, że skóra mojej głowy przetłuszcza się umiarkowanie i nic w tej materii się nie zmieniło - a czytałam wystarczająco dużo historii dziewczyn, u których po stosowaniu takich szamponów problem solidnie się nasilił. Cóż, przynajmniej tyle dobrego z solidnego oczyszczenia :]

Co dzieje się obecnie? Cóż, 9 miesięcy bez farbowania, stopniowo pozbywam się żółtych obecnie końcówek. W końcu trafiłam na maskę, która znowu robi włosom dobrze, nie kosztuje milionów i jakimś cudem wzmacnia skręt włosów. Ok, skręt to za dużo powiedziane - subtelne falki. 

Jest fajnie. 



You may also like

8 komentarzy:

  1. Wcześniej blogerka, teraz videoblogerka! Zapraszam do subskrypcji mojego kanału na YouTube ;) https://www.youtube.com/user/CatherinessTV

    Z góry dziękuję ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do rymu dorzuciłabym jeszcze "na zawsze spamerka!".
      Olga, naprawiły Ci się komentarze! Jak tu ładnie i czysto teraz.

      Usuń
    2. Pięknie rymujesz! :*
      Tak, wróciłam z podkulonym ogonem do prostego szablonu z bloggera, bo mnie samą wkurzała niemożność odpowiadania w komentarzach. I czuję się teraz z tym tak dobrze.

      Usuń
    3. Ja też się czuję z tym dobrze. I ciągle jest czysto i ładnie.

      Usuń
  2. Nie miałam tej wersji Nivei, ale odrobinka keratyny mi służy, gorzej z toną. Batiste jeszcze nie miałam i nie zanosi się na razie, jako że jedna butelka suchego szamponu wystarcza mi na rok, a niedawno kupiłam Isanę. Moje włosy przetłuszczają się tak bardzo, że żadne psikanie (nawet tuż po umyciu, jak to niektóre dziewczyny zarzekają się, że działa) nie niweluje konieczności natychmiastowego umycia. Szampony fructis są całkiem fajne, moja Mama ich używa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak się ten Fructis pojawia co jakiś czas na blogach, może sobie po latach przypomnę któryś z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię szampony Garnier ale seria Fructis jest jednyną, która mi nie odpowiada. Wręcz ich nie cierpię :/

    OdpowiedzUsuń
  5. jakoś szampony garniera nie powalają mnie na kolana. a Batiste miałam kupić, a w ostateczności wzięłam jakiegoś bubla, który robi z moich włosów kolor biały -,-

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz sprawia, że gdzieś na świecie uśmiecha się panda. Ale bezczelny spam sprawia, że panda płacze. Nie smuć pandy i nie spamuj, proszę.

czytam

favikona pochodzi z nataliedee.com. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Labels

15 hair project 301 346 52 AA aknenormin alessandro algi alterra ambasada piękna anthelios antyperspirant arsenał grubasa artdeco aussie autokorekta avene avon babydream baikal herbals balea balm balm balsam do ciała balsam do ust bambino bandi bareMinerals batiste baza baza pod cienie baza pod lakier bb bb cr bb cream beauty blender beauty formulas beauty friends bebeauty beblesh balm beige nacre bell bella bamba benefit berlin berry love biały jeleń biedronka bielenda bio-essence Biochemia Urody bioderma biovax blizny blogerki blogger błędy błyszczyk boi boi-ing bourjois box box of beauty ból dupy brahmi amla braziliant brodacz brokat brow bar brwi BU bubel bubel alert buty carmex cashmere ce ce med cellulit cera mieszana cera wrażliwa cetaphil CHI chillout choisee chusteczki cienie cienie w kremie cień clinique clochee color naturals color tattoo color whisper cudeńko cycki czador ćwiczenia darmocha dax debilizm demakijaż denko depilacja dermaroller diy do it yourself dobre rzeczy douglas dove dream pure ducray dwufaza ebay edm eko kosmetyki elution essence essie estetyka etude house eveline everyday minerals eyeliner faceguard fail farbowanie farmona fekkai figs rouge filtr firmoo fitness flora floslek fluid fridge fridge by yde fructis fryzjer galaxy garnier gillette glamwear glossy box glyskincare głupie cipki głupota golden rose google google analytics gratis h&m hakuro healthy mix hebe high impact himalaya hiszpania hm holiday hot pink hydrolat idealia ikea innisfree ipl iran isa dora isadora isana jillian michaels kallos kate moss katowice kącik kulturalny kelual ds kissbox kolastyna kolorówka koloryt konkurs konturówka korekta korektor korektor pod oczy kot kraków kredka kredka do brwi kredka do oczu krem krem do rąk krem do twarzy krem matujący krem na dzień krem nawilżający krem odżywczy krem pod oczy krem z kwasami kreska kutas kwas askrobinowy kwasy la roche posay lakier lakier do paznokci lakier do ust lakier do włosów lakiery teksturowe lancome laser lasting finish lawendowa farma lekarze lierac linkedin lioele lip balm lip lock lip pen lirene lista magnetyczna loccitane loreal lovely lumene lush łuk brwiowy łupież magnes makijaż manicure manuka Mary Kay marzenie maseczka maska maska do włosów maskara masło do ciała mat matowienie max factor maybe maybelline mężczyźni micel mika mikrodermabrazja miss sporty mleczko mleczko do ciała mocak mollon morze muzeum mycie mydło mydło naturalne nadwaga nail tek narzekanie natura officinalis naturalne składniki naughty nautical nawilżenie neem new leaf niedoskonałości nivea nivelazione nouveau lashes nutri gold oczy oczyszczanie odchudzanie odżywianie odżywka odżywka do paznokci odżywka do włosów off festival okulary olej olej arganowy olej kokosowy olejek olejek do mycia ombre opalanie opalenizna opener organique oriflame original source orofluido paleta magnetyczna palmers paski na nos pat rub patrzałki paznokcie pączek peel-off peeling peeling do ciała peeling do twarzy perfecta pervoe reshenie pędzel pędzle pharmaceris photoderm physiogel phyto pianka do mycia piasek piaski pierre bourdieu pkp plastry na nos płyn do demakijażu płyn micelarny podkład podróż pogromcy mitów policzki pomadka pomarańczowy porażka pr praca prasowanie propolis proteiny próbki pryszcze prysznic prywata przebarwienia przegięcie przemoc symboliczna przygody przypominajka puder puder transparentny purederm QVS real techniques regeneracja reklamacja rene furterer retinoidy revlon rimmel rossetto rossmann rozdanie rozkmina rozstępy róż różowe ryan gosling rzęsy sally hansen samoocena samoopalacz satynowy mus do ust Schwarzkopf scrub seacret seche vite sensique sephora serum serum nawilżające sesa shaun t shea shred sińce siquens skandal skin 79 skinfood skóra skóra wrażliwa sleek słońce słowa kluczowe socjologia soraya spf starry eyed stopy stylizacja suchy szampon sun ozon sypki szaleństwo szampon szkoda gadać szminka sztuka współczesna święta tag taka sytuacja tapeta tara smith tatuaż the body shop the face shop tołpa toni&guy tonik top tortury tragedia transki trądzik triple the solution truskawka tusz do rzęs twarz ujędrnienie under twenty usta uv vichy warby parker wąs weganizm wella wibo wieloryb witamina c wizaż wizażystka włosy workout wory wódka wtf wyrównanie wyszczuplanie wyzwanie yasumi yoskine yves rocher zachwyt zakupy zapach zdjęcia zenni optical zerówki ziaja złuszczanie zmywacz zmywacz do paznokcie zużycie zwiedzanie źródła odwiedzin żel żel do brwi żel do golenia żel do twarzy żel pod prysznic żel-krem życzenia