Olga kontra słońce

/
7 Comments
Przemogłam się i po kilku latach słonecznego detoksu skusiłam się na opalenie moich bladych członków. Nie uniknęłam przy okazji opalenia ryjka, co jest teraz problematyczne przy podkładach - nie, nie mam awaryjnego pudełka z podkładami na "kiedy się opalę". Z drugiej strony na cholerę mi tapeta, gdy przy 32 stopniach wszystko się topi ;)

Odwołam się tutaj do produktów, które już na blogu się pojawiały, jak i do blogowych debiutantów. 

Zaczęło się, gdy już w zeszłym roku nieśmiało zamarzyłam o opalonych łydkach i nabyłam w Biedrze przyspieszacz opalania Kolastyny. Psikus polega na tym, że tubkę rozcięłam, zanim zrobiłam zdjęcie (klasyczna Olga), a Wizaż twierdzi, że ten kosmetyk już jest "zapomniany". KLIK
W sumie może to i lepiej, bo nabożne smarowanie się tym specyfikiem nie przyniosło żadnych wymiernych rezultatów, a ja zaczęłam się zastanawiać, czy może przypadkiem biała moja skóra na nogach straciła zdolność do przetwarzania promieni słonecznych (a może wszystkie tak skutecznie odbijała sama z siebie?). 
Jeśli ktoś zna jakiś przyspieszacz, który naprawdę przynosi rezultaty, niech da znać w komentarzu. 

O filtrach doryjnych pisałam już rozlegle tutaj i po roku muszę ciut zweryfikować swoje opinie.
Dax Sun 50 do twarzy - tłusta, biała masakra. Po kilku dniach zauważyłam, że bardzo obciąża skórę. Nie polecam. 
Babydream 50 - niewątpliwie dobry przy ochronie delikatnej skóry dzieci, ale czemu musi tak walić alkoholem? Dla dorosłych też dobry, na twarz tylko gdy nikt was nie widzi, pod makijaż w ogóle się nie sprawdza. 
Avene 50 do twarzy - sam krem w sobie jest super, nawet nałożony w dużej (czyli prawidłowej) ilości nie bieli. Niestety ma kretyńskie opakowanie, które ciężko rozciąć, a kryje w sobie wystarczająco dużo produktu na jeszcze 4-5 aplikacji. Biorąc pod uwagę, że jest to 30 ml, trzeba się zastanowić porządnie nad kupnem (chyba że macie zasobniejszy portfel i takie rzeczy nie spędzają wam snu z powiek). 
Bioderma 50 - też super, miękka tubka, 40 ml, opłaca się przy licznych promocjach.
Moim zdecydowanym faworytem w tym sezonie jest Bielenda 30, która z powodzeniem może być używana przez cały rok. 

W tym roku temat uzupełniam o pomadki ochronne z filtrem.




Pokazana powyżej Nivea Sun Protect z SPF30 - swojego zdania nie zmieniam, esencja dramatu pomadkowego. W sumie powinnam ją wypieprzyć, ale trzymam na wszelki wypadek przy biurku dla skąpego nawilżenia ust. 
L`Biotica, Ochronny balsam do ust SPF 30 - byłam, jestem i będę hejterem tak ściętych aplikatorów. Zwłaszcza, gdy wydobywany produkt jest tak gęsty,  jego rozsmarowanie i tak trzeba dokończyć palcem. Balsam L'Biotiki jest przewidziany na skrajne warunki atmosferyczne, także na wiatr i mróz, stąd pewnie taka formuła kosmetyku. Myślę, że faktycznie lepiej by się sprawdził zimą na stoku narciarskim niż latem - ostatnie, czego wszak trzeba na plaży, to gęsta warstwa tego tłuściocha (osobna sprawa - jak bez zdejmowania narciarskich rękawic go rozprowadzić). Na plus - ładny, smakowity zapach i solidna ochrona (choć mocno wyczuwalna na ustach - co kto lubi). 
Tisane Suntime - skuszona sympatią do klasycznej wersji poczyniłam zakup wersji z SPF30. Nie ma jak się przyczepić do sztyftu, który dość gładko sunie po ustach i zostawia solidną, pielęgnacyjną warstwę o przyjemnym zapachu. Byłabym szczęśliwsza, gdyby ktoś w końcu wymyślił kolorowe balsamy do ust z SPF - Suntime też zostawia taką bielącą warstwę, przez którą wyglądam jak trupek. W sumie najlepsza z całego zestawu.

Filtry do całego ciała - cóż, tu bez rewelacji. Bardziej po kosztach ;)

Soraya wodoodporny balsam SPF10 - przykład kosmetyku, który został wybrany czysto przez przypadek i równie dobrze mogło to być coś innego. Filtry podobno są fotostabilne, dziurka do wylewania nie za duża, przyjemnie pachnie. Ot, totalny przeciętniaczek, który jednak spełnia swoje zadanie.


Drugi filr znowu buchnięty z dziecięcej półki ;) Kolastyna, Dla Dzieci, Emulsja do opalania SPF 50. Prawdę mówiąc zdziwiłam się, gdy zobaczyłam, że jest to jeden z tańszych balsamów do ciała z wysoką ochroną (chociaż to tylko 150 ml). Tutaj zalecam sprawdzić supermarkety - w Carrefourze widziałam go za bodajże 18,50 zł, w drogeriach ceny zaczynają się od 22 zł. Nie maże się, sprawdza się też na twarzy - pod warunkiem, że nie nakłada się go na krem matujący (przepiękne rolowanie gwarantowane).


A jak już człowiek usmaży tego dupsztala, to wieczorem warto go czymś posmarować. Znowu propozycja Kolastyny z zasobów Biedronki i supermarketów: Nawilżający balsam po opalaniu. O, dokładnie taki:



Była to inwestycja za bodajże 8 zł i za tyle można przeboleć składniki zapachowe daleko przed pantenolem, alantoiną i elastyną. Dobrze się wchłania, niestety nie chłodzi, nie zawiera bajerów w postaci jakichś gównianych rozświetlających drobinek

A dla prawdziwych hardkorów król budżetowców, czyli balsam po opalaniu Sun Ozon z Rossmana za całe 4,99 zł. Nie wiem czemu kosmetyk regenerujący po opalaniu zawiera alkohol, ale dobra, przecież nie znam się. Ma lejącą konsystencję i dość długo się wchłania. Producent zastrzegł nawet, żeby uważać przy ubieraniu się, bo może zostawić "trwałe plamy" - żeby było śmieszniej, linijkę dalej możemy przeczytać, że nie zostawia tłustych śladów. Nie wiem jak wy, ale ja tu mam klasyczny dysonans poznawczy. Raczej nie polecam, chyba że budżet macie napięty jak baranie jaja na wiosnę.




Osobna sprawa to wszelkiego rodzaju kosmetyki brązujące do ciała - ale o tym kolejną razą :)
Macie jakieś doświadczenia z kosmetykami pokazanymi wyżej? Lub sugestie, czego warto jeszcze spróbować? Chętnie się dowiem!



You may also like

7 komentarzy:

  1. U mnie niestety ochrona przed słońcem kompletnie leży;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki maly kremik z Ziaji na usta, pieprzyki i znamiona. :) A tak to mogę NIE polecic olejku przyspieszajacego opalanie również z Ziaji (ta linia maslo kakaowe).

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na post o brązujących !! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. w tym roku jakoś albo nie wychodzę z domu, albo jak już wychodzę to burze, deszcze i same chmury na niebie, tylko jeden raz miałam okazję użyć czegokolwiek z filtrem (Ziaja 50 "matująca", bo akurat robiliśmy grilla ze znajomymi), ale na pewno kupię coś w czasie rossmannowej promocji, bo sierpień będzie w Turcji i już widzę siebie całą w twarzowej czerwieni ;) fajne zestawienie, pomocne :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja podczas opalania używam kremu w opakowaniu air-less z Soraya i jestem z niego zadowolona pmimo bardzo rzadkiej konsystencji. Do twarzy również Soraya, nie bieląca, zostawiająca lekko tłusty film, SPF 25. Świetna pod podkłady różnej maści, bo dobrze z nimi współgra. A po opalaniu żel chłodzący z Ziai, rewelacja. Pięknie pachnie, nie jest drogi, dobrze chłodzi i koi schlastaną słońcem skórę. Polecam, pomimo lepkiej warstwy jaką zostawia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w tym roku jakoś nie mogę wychodzić na dwór w upały. Źle się czuję :/ Ale produkty z Kolastyny używałam w tamtym roku i się sprawdzały ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz sprawia, że gdzieś na świecie uśmiecha się panda. Ale bezczelny spam sprawia, że panda płacze. Nie smuć pandy i nie spamuj, proszę.

czytam

favikona pochodzi z nataliedee.com. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Labels

15 hair project 301 346 52 AA aknenormin alessandro algi alterra ambasada piękna anthelios antyperspirant arsenał grubasa artdeco aussie autokorekta avene avon babydream baikal herbals balea balm balm balsam do ciała balsam do ust bambino bandi bareMinerals batiste baza baza pod cienie baza pod lakier bb bb cr bb cream beauty blender beauty formulas beauty friends bebeauty beblesh balm beige nacre bell bella bamba benefit berlin berry love biały jeleń biedronka bielenda bio-essence Biochemia Urody bioderma biovax blizny blogerki blogger błędy błyszczyk boi boi-ing bourjois box box of beauty ból dupy brahmi amla braziliant brodacz brokat brow bar brwi BU bubel bubel alert buty carmex cashmere ce ce med cellulit cera mieszana cera wrażliwa cetaphil CHI chillout choisee chusteczki cienie cienie w kremie cień clinique clochee color naturals color tattoo color whisper cudeńko cycki czador ćwiczenia darmocha dax debilizm demakijaż denko depilacja dermaroller diy do it yourself dobre rzeczy douglas dove dream pure ducray dwufaza ebay edm eko kosmetyki elution essence essie estetyka etude house eveline everyday minerals eyeliner faceguard fail farbowanie farmona fekkai figs rouge filtr firmoo fitness flora floslek fluid fridge fridge by yde fructis fryzjer galaxy garnier gillette glamwear glossy box glyskincare głupie cipki głupota golden rose google google analytics gratis h&m hakuro healthy mix hebe high impact himalaya hiszpania hm holiday hot pink hydrolat idealia ikea innisfree ipl iran isa dora isadora isana jillian michaels kallos kate moss katowice kącik kulturalny kelual ds kissbox kolastyna kolorówka koloryt konkurs konturówka korekta korektor korektor pod oczy kot kraków kredka kredka do brwi kredka do oczu krem krem do rąk krem do twarzy krem matujący krem na dzień krem nawilżający krem odżywczy krem pod oczy krem z kwasami kreska kutas kwas askrobinowy kwasy la roche posay lakier lakier do paznokci lakier do ust lakier do włosów lakiery teksturowe lancome laser lasting finish lawendowa farma lekarze lierac linkedin lioele lip balm lip lock lip pen lirene lista magnetyczna loccitane loreal lovely lumene lush łuk brwiowy łupież magnes makijaż manicure manuka Mary Kay marzenie maseczka maska maska do włosów maskara masło do ciała mat matowienie max factor maybe maybelline mężczyźni micel mika mikrodermabrazja miss sporty mleczko mleczko do ciała mocak mollon morze muzeum mycie mydło mydło naturalne nadwaga nail tek narzekanie natura officinalis naturalne składniki naughty nautical nawilżenie neem new leaf niedoskonałości nivea nivelazione nouveau lashes nutri gold oczy oczyszczanie odchudzanie odżywianie odżywka odżywka do paznokci odżywka do włosów off festival okulary olej olej arganowy olej kokosowy olejek olejek do mycia ombre opalanie opalenizna opener organique oriflame original source orofluido paleta magnetyczna palmers paski na nos pat rub patrzałki paznokcie pączek peel-off peeling peeling do ciała peeling do twarzy perfecta pervoe reshenie pędzel pędzle pharmaceris photoderm physiogel phyto pianka do mycia piasek piaski pierre bourdieu pkp plastry na nos płyn do demakijażu płyn micelarny podkład podróż pogromcy mitów policzki pomadka pomarańczowy porażka pr praca prasowanie propolis proteiny próbki pryszcze prysznic prywata przebarwienia przegięcie przemoc symboliczna przygody przypominajka puder puder transparentny purederm QVS real techniques regeneracja reklamacja rene furterer retinoidy revlon rimmel rossetto rossmann rozdanie rozkmina rozstępy róż różowe ryan gosling rzęsy sally hansen samoocena samoopalacz satynowy mus do ust Schwarzkopf scrub seacret seche vite sensique sephora serum serum nawilżające sesa shaun t shea shred sińce siquens skandal skin 79 skinfood skóra skóra wrażliwa sleek słońce słowa kluczowe socjologia soraya spf starry eyed stopy stylizacja suchy szampon sun ozon sypki szaleństwo szampon szkoda gadać szminka sztuka współczesna święta tag taka sytuacja tapeta tara smith tatuaż the body shop the face shop tołpa toni&guy tonik top tortury tragedia transki trądzik triple the solution truskawka tusz do rzęs twarz ujędrnienie under twenty usta uv vichy warby parker wąs weganizm wella wibo wieloryb witamina c wizaż wizażystka włosy workout wory wódka wtf wyrównanie wyszczuplanie wyzwanie yasumi yoskine yves rocher zachwyt zakupy zapach zdjęcia zenni optical zerówki ziaja złuszczanie zmywacz zmywacz do paznokcie zużycie zwiedzanie źródła odwiedzin żel żel do brwi żel do golenia żel do twarzy żel pod prysznic żel-krem życzenia