O olejkach do włosów

/
7 Comments
Oleje w pielęgnacji włosów od kilku lat święcą triumfy - czy to zwyczajne, które znajdziemy w kuchni, indyjskie bogate mikstury, czy w końcu drogeryjne olejki. Różnie się je stosuje i teoretycznie powinnam je rozdzielić, ale wrzucam je zbiorczo do jednego wora ze względu na konsystencję.
Dziś naszła mnie wena, żeby pogderać trochę o tej ostatniej wersji, czyli rozmaitych olejkach i oliwkach, jakie wypluły z siebie popularne i szeroko dostępne firmy. Aha, i do tego będzie jeszcze przestroga. 

Specjalistką od włosów nie jestem i już raczej nie zostanę, ale skoro odziedziczyłam po tacie grube i gęste kudły, to staram się nie dbać. Nic na to nie poradzę, mam fetysz gładkich, lejących się włosów i zrobię wszystko, by takie mieć ;D Pomagają mi w tym olejki nałożone na wilgotne po umyciu włosy (powiedzmy, że na te ostatnie 15 cm kitki, która obecnie sięga do zapięcia stanika). Efekty bardzo mi się podobają, choć doskonale wiem, że to sprawka silikonów, niż olei. Takie pójście na łatwiznę zamiast prawidłowego odżywiania włosia, wiem ;) 
/tu zaczyna się przestroga/
W sumie zrobiłam debilną rzecz - przez kilka miesięcy nie używałam żadnych innych preparatów do nawilżania i zabezpieczania końcówek. Efekty są takie, że owszem, nie ma problemu z rozdwajaniem, ale jest lekki przesusz. Rozjaśniane, suche końcówki wyglądają smętnie i nie układają się szczególnie porywająco, co do tego nie ma wątpliwości. Sytuację podratowałam trochę aloesem, ale i tak dojrzałam do decyzji o ścięciu tych smutnych strąków. Nie wiem dokładnie, czy to silikony się nadbudowały pomimo dokładnego oczyszczania czy po prostu zabrakło dodatkowego nawilżenia. Z silikonowymi olejkami należy więc uważać, aby nie mieć takiej buby jak ja :D
/koniec przestrogi/

Jakie olejki przewinęły się przez moja łapska?

Najpierw była glossyboxowa próbka o pojemności 5 ml Oil Miracle ze Schwarzkopf.

dourody.pl
Potwornie wydajna rzecz, 5 ml starczyło na 6 tygodni. Jeżeli kogoś by natchnęło na kupno normalnej wersji o pojemności 100 ml, to niech kupi z kimś na spółkę, bo zanudzi się od używania jednego produktu przez 2 lata. A najlepiej niech nie kupuje, bo wszystko wskazuje na to, że Oil Miracle to ten sam produkt co Gliss Kur Hair Repair, tyle że droższy (90 zł za 100 ml). A zresztą kim ja jestem, żeby mówić innym, co mają robić z pieniędzmi. 
Co do działania, to bez fajerwerków, włosy były wygładzone i zdyscyplinowane. Zapach olejku podobno jest fajny, ale nie zwróciłam na niego uwagi, więc niekoniecznie jest to prawda. 

Potem pojawiła się w domu (za sprawą mamy) flaszka olejku Orofluido z Revlonu. Szklana buteleczka o pojemności 50 ml cieszy oko designem (no komu się nie podobają wzorki stylizowane na arabeski, przyznać się), niestety nie ma tu żadnej pompki ani nawet małej dziurki, więc łatwo chlusnąć w nadmiarze. Mama przelała prawie całą zawartość do jakiegoś starego opakowania z pompką, mi zostało jakieś 20% na dnie w oryginale. Od strony logistycznej nie było to najwygodniejsze, ale dałam radę. 
www.dooyoo.co.uk
Trzeba przyznać, że używania Orofluido to czysta przyjemność - ma gładką konsystencję (tak nawilża dłonie, że ojej) i niesamowity zapach, który producent określa jako "bursztynowy z nutką wanilii" (i zostaje na włosach, łiiiii). Ja to kupuję i pewnie ciężko będzie mi odstawić ten olejek pomimo wysuszenia końcówek (czas pomyśleć nad zmniejszeniem ilości i używaniem na sucho, hmm). 
Od strony ekonomicznej nie wychodzi zbyt porywająco: 50 ml za 60 zł, 100 ml za 100 zł. 

Ostatnia pozycja w tym wpisie różni się ciut od poprzednich - mowa tu o dwufazowym olejku CHI Organics z oliwkowej serii. Raz, że dwufaza (jedna z warstw zużywa się zdecydowanie szybciej), dwa, że zawiera hydrolizat jedwabiu, trzy, że zawiera więcej naturalnych olejków (z podobno ekologicznych upraw, jeżeli komuś to robi dobrze). 

folica.com
O innych kosmetykach z serii Organics pisałam już dawno temu, o olejku jakoś tak na razie nie było okazji ;) Znamy się najdłużej, stosowałam go zamiennie z jedwabiem CHI i muszę przyznać, że sprawdza się wybornie. Mam zastrzeżenia co do zapachu - cała seria ma alkoholowo-oliwkowy aromacik (mi odpowiada, ale jest dość specyficzny; nie utrzymuje się na włosach). Ponadto trzeba go używać naprawdę oszczędnie, bo ma tendencję do obciążania i sklejania w strąki. Przy rozsądnej ilości pomaga mi wydobyć skręt z włosów, co w mojej mikroskali zasługuje na Nobla. 
Cenowo wychodzi najkorzystniej z całej trójki, za butelkę o pojemności 50 ml (starcza na wieku, ten typ tak ma) zapłacimy w Ambasadzie Piękna 45 zł (dostępna jest też próbeczka 15 ml za 8 zł). 

Stosowałyście któryś z powyższych specyfików? Wolicie tradycyjne olejowanie przed myciem? Podzielcie się, jestem ciekawa!


You may also like

7 komentarzy:

  1. ja olejuję tradycyjnie, raczej indyjskimi olejami, chociaż ostatnio kokos i taki całkiem kontynentalny miks z yr. lubię, nie przestanę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam się tradycyjnego olejowania. Co ostatnio bywa irytujące, bo zajmuje dużo czasu - działa tylko i wyłącznie na mokrych włosach to raz, a dwa mam problem z ich domywaniem. Dlatego planuję przerzucić się na inną metodę, czyli maska + 2 łyżki oleju + zmywanie szamponem.

    OdpowiedzUsuń
  3. przestałam olejować (zupełny brak czasu i możliwości), ale używam olejku mythic od loreala i jestem zadowolona z efektu, prawie taki jak przy olejowaniu. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszamy na konkurs. Do wygrania naszyjnik z grafiką :)
    http://moniartsklep.blogspot.com/2013/07/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Oleju używam głównie jednoskładnikowego,aktualnie migdałowego.Wcześniej olej indyjski i z GP-wszystkie.Te które ty używasz mają multum silikonów i de facto nic nie robią w celu odżywienia włosów a o to chodzi przy działalności olejowej na włosach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawił mnie olejek nr 3 :) przy najbliższej okazji się na niego skuszę :)
    Ja lubię olejowanie przed myciem, często na całą noc. Jednak moje włosy bardziej lubią olejowanie na mokro. Ostatnio z resztek olejków (oliwki Hipp, olejku z Alterry i oliwy z oliwek + woda i odrobina odżywki) zrobiłam mix i przelałam do flaszki z atomizerem. Zwilżam włosy i psikam miksturą. Lubię ten sposób i moje włosy też :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nudzi mnie już olejowanie, próbowałam, oczywiście, różne amle, sezamowe, zwykłe oliwki... włosomaniaczką nie zostałam i już nie zostanę :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz sprawia, że gdzieś na świecie uśmiecha się panda. Ale bezczelny spam sprawia, że panda płacze. Nie smuć pandy i nie spamuj, proszę.

czytam

favikona pochodzi z nataliedee.com. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Labels

15 hair project 301 346 52 AA aknenormin alessandro algi alterra ambasada piękna anthelios antyperspirant arsenał grubasa artdeco aussie autokorekta avene avon babydream baikal herbals balea balm balm balsam do ciała balsam do ust bambino bandi bareMinerals batiste baza baza pod cienie baza pod lakier bb bb cr bb cream beauty blender beauty formulas beauty friends bebeauty beblesh balm beige nacre bell bella bamba benefit berlin berry love biały jeleń biedronka bielenda bio-essence Biochemia Urody bioderma biovax blizny blogerki blogger błędy błyszczyk boi boi-ing bourjois box box of beauty ból dupy brahmi amla braziliant brodacz brokat brow bar brwi BU bubel bubel alert buty carmex cashmere ce ce med cellulit cera mieszana cera wrażliwa cetaphil CHI chillout choisee chusteczki cienie cienie w kremie cień clinique clochee color naturals color tattoo color whisper cudeńko cycki czador ćwiczenia darmocha dax debilizm demakijaż denko depilacja dermaroller diy do it yourself dobre rzeczy douglas dove dream pure ducray dwufaza ebay edm eko kosmetyki elution essence essie estetyka etude house eveline everyday minerals eyeliner faceguard fail farbowanie farmona fekkai figs rouge filtr firmoo fitness flora floslek fluid fridge fridge by yde fructis fryzjer galaxy garnier gillette glamwear glossy box glyskincare głupie cipki głupota golden rose google google analytics gratis h&m hakuro healthy mix hebe high impact himalaya hiszpania hm holiday hot pink hydrolat idealia ikea innisfree ipl iran isa dora isadora isana jillian michaels kallos kate moss katowice kącik kulturalny kelual ds kissbox kolastyna kolorówka koloryt konkurs konturówka korekta korektor korektor pod oczy kot kraków kredka kredka do brwi kredka do oczu krem krem do rąk krem do twarzy krem matujący krem na dzień krem nawilżający krem odżywczy krem pod oczy krem z kwasami kreska kutas kwas askrobinowy kwasy la roche posay lakier lakier do paznokci lakier do ust lakier do włosów lakiery teksturowe lancome laser lasting finish lawendowa farma lekarze lierac linkedin lioele lip balm lip lock lip pen lirene lista magnetyczna loccitane loreal lovely lumene lush łuk brwiowy łupież magnes makijaż manicure manuka Mary Kay marzenie maseczka maska maska do włosów maskara masło do ciała mat matowienie max factor maybe maybelline mężczyźni micel mika mikrodermabrazja miss sporty mleczko mleczko do ciała mocak mollon morze muzeum mycie mydło mydło naturalne nadwaga nail tek narzekanie natura officinalis naturalne składniki naughty nautical nawilżenie neem new leaf niedoskonałości nivea nivelazione nouveau lashes nutri gold oczy oczyszczanie odchudzanie odżywianie odżywka odżywka do paznokci odżywka do włosów off festival okulary olej olej arganowy olej kokosowy olejek olejek do mycia ombre opalanie opalenizna opener organique oriflame original source orofluido paleta magnetyczna palmers paski na nos pat rub patrzałki paznokcie pączek peel-off peeling peeling do ciała peeling do twarzy perfecta pervoe reshenie pędzel pędzle pharmaceris photoderm physiogel phyto pianka do mycia piasek piaski pierre bourdieu pkp plastry na nos płyn do demakijażu płyn micelarny podkład podróż pogromcy mitów policzki pomadka pomarańczowy porażka pr praca prasowanie propolis proteiny próbki pryszcze prysznic prywata przebarwienia przegięcie przemoc symboliczna przygody przypominajka puder puder transparentny purederm QVS real techniques regeneracja reklamacja rene furterer retinoidy revlon rimmel rossetto rossmann rozdanie rozkmina rozstępy róż różowe ryan gosling rzęsy sally hansen samoocena samoopalacz satynowy mus do ust Schwarzkopf scrub seacret seche vite sensique sephora serum serum nawilżające sesa shaun t shea shred sińce siquens skandal skin 79 skinfood skóra skóra wrażliwa sleek słońce słowa kluczowe socjologia soraya spf starry eyed stopy stylizacja suchy szampon sun ozon sypki szaleństwo szampon szkoda gadać szminka sztuka współczesna święta tag taka sytuacja tapeta tara smith tatuaż the body shop the face shop tołpa toni&guy tonik top tortury tragedia transki trądzik triple the solution truskawka tusz do rzęs twarz ujędrnienie under twenty usta uv vichy warby parker wąs weganizm wella wibo wieloryb witamina c wizaż wizażystka włosy workout wory wódka wtf wyrównanie wyszczuplanie wyzwanie yasumi yoskine yves rocher zachwyt zakupy zapach zdjęcia zenni optical zerówki ziaja złuszczanie zmywacz zmywacz do paznokcie zużycie zwiedzanie źródła odwiedzin żel żel do brwi żel do golenia żel do twarzy żel pod prysznic żel-krem życzenia