o rzucaniu pracy

/
21 Comments
O tym, że mam problemy z dostosowaniem się do standardów panujących w społeczeństwie, bardzo szybko przekonują się prawie wszyscy ludzie, których spotkam na swojej drodze. Absolutnym klasykiem jest podejrzewanie mnie o bycie gburem i mrukiem - po krótszym lub dłuższym rozpracowaniu mojej skorupy okazuje się, że po prostu jestem nieśmiała. Nieśmiali ludzie tak już mają i tyle. 
Gdyby to było moim jedynym problemem, byłabym mimo wszystko w komfortowej sytuacji. 

W tym wszystkim mam dziwnie rozbuchane ego i absolutne zero tolerancji na traktowanie mnie jak śmiecia. Przez to rzuciłam drugie studia w ostatnim momencie - nie wytrzymałam napięcia, atmosfery i feudalnej struktury. Stwierdziłam, że moje wątłe zdrowie psychiczne nie jest warte serii upokorzeń i papierka (niektórzy potrafią zacisnąć zęby, ja zdecydowanie do takich osób nie należę). 

W kwietniu rozpoczęła się reorganizacja; zjawisko nieuniknione w korporacjach. Wiedziałam, że zmieni się na gorsze, ale nie przypuszczałam, że aż tak. A może to standard, a wcześniejszy układ był jakąś bajkową anomalią? Dżizas, nie mam pojęcia. Grunt, że przez rok miałam menadżera nastawionego na rozwój pracownika (metaforycznie rzecz ujmując: dbanie o to, żeby trawa była zielona, zaczynało się od podlewania i pielęgnowania). W maju moja sekcja trafiła do dużego działu, a nowy szef specjalizuje się w malowaniu trawy. Pojawiła się dbałość o tożsamość wizerunkową zespołu, która przejawia się - przysięgam - tym, żeby wszystkie żaluzje były zasunięte w jednym kierunku. Wszędzie są poustawiane kwiatki. Na biurkach nie wolno nic trzymać. Nie będę nawet rozpoczynać tematu rozpieprzenia pracy całej sekcji przez wymyślanie od nowa procesów (które zostały przetestowane przez poprzednie 4 lata i nie sprawdziły się). Bezosobowy styl zarządzania generuje mnóstwo złej energii w podwładnych - to tak, jakby ktoś nie wiedział. 

Dziś miałam wylądować na dywaniku za przyczepienie dwóch obrazków do ścianki oddzielającej biurka. O zakazie przyczepiania dowiedziałam się już po zdjęciu felernych obrazków; koordynatorka siedząca koło mnie widziała je i nie zwróciła mi uwagi. 

Jestem dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem, który bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków, a tymczasem miałam dostać zjebę i gadkę umoralniającą za rzecz, którą robi prawie każdy biurowy żuczek, żeby biurko uczynić chociaż odrobinę swoim. Nie wytrzymałam, coś we mnie pękło, spakowałam swoje rzeczy i wyszłam. 

W filmach wygląda to spektakularnie. Przyznajcie się, każdy chce to zrobić chociaż raz w życiu. 
Rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana. Po pierwsze, nie wszystkie rzeczy mieszczą się w pudełku, do którego wrzucasz swoje korporacyjne życie. Zaczynają się wysypywać, ty się rozsypujesz i nie wiesz, czy zaraz wybuchniesz złością czy płaczem. 
Po drugie, samo wyjście nie rozwiązuje stosunku pracy i już w trakcie triumfalnego przemarszu przez biuro pojawiają się myśli "no kurwa, przecież będę musiała tu wrócić z wypowiedzeniem". Ludzie się gapią, nie za bardzo rozumieją, o co chodzi, ktoś za tobą biegnie i stara się przemówić do rozsądku. 
Koniec końców i tak lądujesz na dywaniku, żeby się wytłumaczyć z  tak emocjonalnej reakcji, ale drugi raz nie pękasz i nie rzucasz menadżerce w twarz, że chyba ma ważniejsze zadania do wykonania, niż nadzorowanie włączonego światła na całym piętrze i pilnowania tych pieprzonych żaluzji. 
Dowiadujesz się, że w sumie to jesteś cennym pracownikiem i cały czas masz miejsce w nowym zespole. 
Ta sama umowa-zlecenie, ta sama minimalna stawka, ale tak jakby 3 razy więcej obowiązków. 

I wtedy rzucasz pracę w cholerę, na poważnie i jak najbardziej serio. Szkoda ci zespołu, z którym się zżyłaś, ale grupa fajnych ludzi niestety nie wystarcza, żeby tam zostać. Nie tym razem. 



+++

Osoba postronna pewnie stwierdzi, że szlag mnie trafił z powodu reżimu utrzymania porządku na stanowisku pracy. Nie, to była tylko manifestacja stylu zarządzania, który mi absolutnie nie pasuje. W takich momentach na ogół mówi się "jak się nie podoba, to droga wolna, szukaj szczęścia gdzie indziej", co na ogół skutkuje zamknięciem gęby i powróceniem do obowiązków. 
Jeśli trafię gorzej, będę żałować. Ale gorąco w to wierzę, że może być zdecydowanie lepiej. 



You may also like

21 komentarzy:

  1. Na pewno trafisz lepiej. Mnie też by szlag trafił.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Szacun, że podjełaś taką decyzję. Na szczeście w mojej korpo jest ogólnie panujący luz...

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za znalezienie lepszej pracy:) takie decyzje sa czasem potrzebne

    OdpowiedzUsuń
  4. mega odważnie! w dzisiejszych czasach, kiedy z pracą krucho, nie każdy zdecydowałby się na taki krok. powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ktoś zostawił dzień wcześniej dnia talerzyk z okruszkami w kuchni. Dobrą godzinę sprawdzałam na zapisach kamer, kto. Okazało się, że ja. Więc jeszcze trzeba było szefa przeprosić. W tym czasie cała pilna robota leżała.

    Poziom abstrakcji w mojej firmie często sprawia, że opadają ręce i to, co ma motywować, rozpierdala resztę dnia na atomy. Mam pół godziny rowerem z pracy do domu, pomachamy sobie często z niedobrymi kierowcami środkowymi palcami i większość frustracji na szczęście znika, w domu jest już po domowemu.

    Marzy mi się posiadanie takiego komfortu psychicznego i zaplecza finansowego, aby móc odsunąć krzesełko od biurka i wyjść. Prawda jest taka jednak, że wielu z nas poziom tolerancji dla dziwactwa w pracy zwiększa się z czasem i coraz więcej jesteśmy w stanie znieść. Takie czasy.

    Życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niejedną książkę można napisać o tych dziwactwach :)

      Usuń
  6. zawsze moze byc lepiej :) nie ma co sie zgadzac na cos co nie pasuje CI :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ech, co tydzień na korkach jak muszę przekonywać dzieciaka żeby raczył coś robić myślę sobie 'pierdole nie robie'...

    OdpowiedzUsuń
  8. na pewno w nowej pracy będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Życzę Ci powodzenia w znalezieniu nowej pracy. I dużo cierpliwości, niestety rynek jest teraz beznadziejny. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Życzę, żeby w nowej (szybko znalezionej) pracy było lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę podejścia. Sama mam ochotę tak zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  12. wow! mam nadzieje, ze wkrotce znajdziesz cos lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzymam kciuki za lepsze nowe :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluje! Serio mówię! Ja już tak zrobiłam kiedyś z dnia na dzień, chodziła i prosiłam się o umowę, potem o stałe godziny pracy a nie na zastępstwa... inni z ulicy dostawali a ja nie to zaczęłam szukać pracy... Mój przyszły pracodawca zadzwonił do mojej firmy i szef zaczął trząść portkami i na rozmowę mnie wziął.... i obiecywał to i tamto a jak poprosiłam to na papierze to powiedział, że nie może a ja co na to? Położyłam wypowiedzenie i powiedziałam że idę na zaległy urlop i po urlopie nie wracał :) Wyszłam z biura szefa na głos pożegnałam się ze wszystkimi, obeszłam wszystkie biura i pól placu na ochronie zostawiłam kartę i klucze do firmy a 2h wróciłam z uniformem :)

    Nigdy nie zapomnę przerażenia w oczach szefa :) Już nie ma kto pracować na 12 różnych stanowiskach w 2 oddziałach na dniówki i nocki, no i 12h na dobę i 60h w tygodniu :)

    Nigdy nie byłam tak radosna jak odchodząc z tej firmy, ale tęsknie za ludźmi :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzielna dziewczyna! Ja dawno temu rzuciłam pracę w korpo i była to najlepsza decyzja w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam siebie stojącą w drzwiach jednego z seiciowych sklepow z "ekologicznymi" produktami, mówiącą każdemu klientowi przehcodzącemu obok drzwi "dzień dobry". Przecież raz nie powiedziałam dyrektorowi i prawie mnie zwolnili...
    12h na nogach, bez możliwości aby usiąść chociaż na chwilę. W tragicznych, czarnych dresach od chińczyka - bo firmowe spodnie nalezą się pracownikom którzy pracują więcej niż rok...
    Pamiętam, że w dni w którym skończyło mi się wypowiedzenie, wywaliłam te spodnie, buty i koszulkę do śmietnika przed sklepem. Za koszulkę potrącili mi 30 zł z przyszłej pensji :D

    A teraz siedzę w agencji, w której naczynia się piętrzą, na biurku mam więcej kosmetyków niż papierów, piszę ten komentarz i myślę sobie, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło..

    Zobaczysz, ułoży się i będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musi być dobrze!

      ja swoje koszulki z poprzedniej pracy pocięłam na szmatki do czyszczenia w łazience. nic na to nie poradzę, że sprawia mi to wiele satysfakcji.

      Usuń
  17. Jestem tuz przed trzasnieciem drzwiami za soba...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz sprawia, że gdzieś na świecie uśmiecha się panda. Ale bezczelny spam sprawia, że panda płacze. Nie smuć pandy i nie spamuj, proszę.

czytam

favikona pochodzi z nataliedee.com. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Labels

15 hair project 301 346 52 AA aknenormin alessandro algi alterra ambasada piękna anthelios antyperspirant arsenał grubasa artdeco aussie autokorekta avene avon babydream baikal herbals balea balm balm balsam do ciała balsam do ust bambino bandi bareMinerals batiste baza baza pod cienie baza pod lakier bb bb cr bb cream beauty blender beauty formulas beauty friends bebeauty beblesh balm beige nacre bell bella bamba benefit berlin berry love biały jeleń biedronka bielenda bio-essence Biochemia Urody bioderma biovax blizny blogerki blogger błędy błyszczyk boi boi-ing bourjois box box of beauty ból dupy brahmi amla braziliant brodacz brokat brow bar brwi BU bubel bubel alert buty carmex cashmere ce ce med cellulit cera mieszana cera wrażliwa cetaphil CHI chillout choisee chusteczki cienie cienie w kremie cień clinique clochee color naturals color tattoo color whisper cudeńko cycki czador ćwiczenia darmocha dax debilizm demakijaż denko depilacja dermaroller diy do it yourself dobre rzeczy douglas dove dream pure ducray dwufaza ebay edm eko kosmetyki elution essence essie estetyka etude house eveline everyday minerals eyeliner faceguard fail farbowanie farmona fekkai figs rouge filtr firmoo fitness flora floslek fluid fridge fridge by yde fructis fryzjer galaxy garnier gillette glamwear glossy box glyskincare głupie cipki głupota golden rose google google analytics gratis h&m hakuro healthy mix hebe high impact himalaya hiszpania hm holiday hot pink hydrolat idealia ikea innisfree ipl iran isa dora isadora isana jillian michaels kallos kate moss katowice kącik kulturalny kelual ds kissbox kolastyna kolorówka koloryt konkurs konturówka korekta korektor korektor pod oczy kot kraków kredka kredka do brwi kredka do oczu krem krem do rąk krem do twarzy krem matujący krem na dzień krem nawilżający krem odżywczy krem pod oczy krem z kwasami kreska kutas kwas askrobinowy kwasy la roche posay lakier lakier do paznokci lakier do ust lakier do włosów lakiery teksturowe lancome laser lasting finish lawendowa farma lekarze lierac linkedin lioele lip balm lip lock lip pen lirene lista magnetyczna loccitane loreal lovely lumene lush łuk brwiowy łupież magnes makijaż manicure manuka Mary Kay marzenie maseczka maska maska do włosów maskara masło do ciała mat matowienie max factor maybe maybelline mężczyźni micel mika mikrodermabrazja miss sporty mleczko mleczko do ciała mocak mollon morze muzeum mycie mydło mydło naturalne nadwaga nail tek narzekanie natura officinalis naturalne składniki naughty nautical nawilżenie neem new leaf niedoskonałości nivea nivelazione nouveau lashes nutri gold oczy oczyszczanie odchudzanie odżywianie odżywka odżywka do paznokci odżywka do włosów off festival okulary olej olej arganowy olej kokosowy olejek olejek do mycia ombre opalanie opalenizna opener organique oriflame original source orofluido paleta magnetyczna palmers paski na nos pat rub patrzałki paznokcie pączek peel-off peeling peeling do ciała peeling do twarzy perfecta pervoe reshenie pędzel pędzle pharmaceris photoderm physiogel phyto pianka do mycia piasek piaski pierre bourdieu pkp plastry na nos płyn do demakijażu płyn micelarny podkład podróż pogromcy mitów policzki pomadka pomarańczowy porażka pr praca prasowanie propolis proteiny próbki pryszcze prysznic prywata przebarwienia przegięcie przemoc symboliczna przygody przypominajka puder puder transparentny purederm QVS real techniques regeneracja reklamacja rene furterer retinoidy revlon rimmel rossetto rossmann rozdanie rozkmina rozstępy róż różowe ryan gosling rzęsy sally hansen samoocena samoopalacz satynowy mus do ust Schwarzkopf scrub seacret seche vite sensique sephora serum serum nawilżające sesa shaun t shea shred sińce siquens skandal skin 79 skinfood skóra skóra wrażliwa sleek słońce słowa kluczowe socjologia soraya spf starry eyed stopy stylizacja suchy szampon sun ozon sypki szaleństwo szampon szkoda gadać szminka sztuka współczesna święta tag taka sytuacja tapeta tara smith tatuaż the body shop the face shop tołpa toni&guy tonik top tortury tragedia transki trądzik triple the solution truskawka tusz do rzęs twarz ujędrnienie under twenty usta uv vichy warby parker wąs weganizm wella wibo wieloryb witamina c wizaż wizażystka włosy workout wory wódka wtf wyrównanie wyszczuplanie wyzwanie yasumi yoskine yves rocher zachwyt zakupy zapach zdjęcia zenni optical zerówki ziaja złuszczanie zmywacz zmywacz do paznokcie zużycie zwiedzanie źródła odwiedzin żel żel do brwi żel do golenia żel do twarzy żel pod prysznic żel-krem życzenia