Zużycia jesienne

/
10 Comments
Z września i października, razem trochę się tego uzbierało i wymagało podzielenia na kategorie. Zapraszam :)

Ryj:
kwc.wizaz.pl
Avon, Clearskin Głęboko oczyszczająca maseczka przeciw wągrom - jestem fanką maseczek w tubkach i nie za bardzo rozumiem, skąd trend na niby jednorazowe saszetki. Wychodzi drożej, a jedyny sens stosowania maseczek wynika z konsekwencji i regularności. No trudno, ja tu nie rządzę.
Wychodzę z założenia, że sama maska bez żadnego wspomagania nic nie wskóra przy mocno zanieczyszczonej cerze, więc nie oczekuję, że po jednym zastosowaniu wągry zrobią "adios" i się ulotnią. To jest grubsza robota, więc bardziej realne oczekiwania moim zdaniem należy ograniczyć do oczyszczenia i wygładzenia skóry z bieżących problemów. Z tym maseczka radzi sobie jak na mój gust całkiem nieźle. Nie aż tak, żebym była zszokowana efektami i nie poznawała się w lustrze, ale i tak jest fajnie.


Hydrolat z zielonej herbaty, ZSK - obecnie nie ma go w ofercie Zrób Sobie Krem, więc wesprę się opisem z Biochemii Urody: działa działa antybakteryjnie, lekko ściągająco, antyoksydacyjnie, walczy z wolnymi rodnikami i wspomaga ochronę skóry przeciw promieniowaniu UVB/UVA; chroni komórki skóry przed zniszczeniami powodowanymi przez promieniowanie UV. Posiada własności antyzapalne i łagodzące; zmniejsza podrażnienie, łuszczenie i zaczerwienienie.
Na początku używałam go tylko do rozrabiania glinek, potem postanowiłam ograniczyć swoje zasoby kosmetyczne i poleciał na pysk również jako tonik. Nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia, sprawował się w tej roli poprawnie i dobrze łagodził zaczerwieniania i podrażnienia związane z codziennym myciem i/lub okresem. 


Krem nawilżający z dynią Organique - próbka 2 ml. Wszyscy się zarzekają, że maleńka próbka nie daje możliwości poznania produktu, ale po tej konkretnej wiem jedno - z dyniowym kremem to ja zdecydowanie nie chcę się dalej zapoznawać. Podobno nawilżający, a ściąga pysk jak szare mydło i twarda woda (może to był zapowiadany efekt poprawy napięcia skóry?). Podobno chroni przed odparowaniem wody i tworzy aksamitny film - ja bym to nazwała maską, przez którą dosłownie ciężko mi było ruszać twarzą (taka wersja soft zaschniętej glinki). Miało być tak pięknie, a teraz aż nie chce mi się wierzyć, że zmusiłam się do użycia tego 3 razy. 



tolpa.pl

Nawilżający krem-żel odprężający pod oczy - odkupiony na jakiejś wymiance. Bardzo chciałabym napisać o nim coś więcej, ale wzbudził mnie we ledwo-ledwo letnie uczucia. Z drugiej strony ja i wszelkie kosmetyki pod oczy przechodzimy ze sobą ciężkie romanse, więc może nie powinnam być tak sroga w ocenie. Z zalet: lekka konsystencja, szybko się wchłania i tworzy ładną bazę pod korektor. Psychopatycznie pilnuję aplikacji, żeby takie kremy nie dostały się do oczu (ach ta migracja w czasie snu), ale nigdy nic nie wiadomo - produkt Tołpy niczego nie podrażnił i chwała mu za to (wyglądam dostatecznie koszmarnie bez korektora, ostatnie czego mi do szczęścia potrzeba to opuchlizna).
Odczucia nawilżenia opisałabym jako wystarczające, ale w moim wypadku to za mało. Obietnice tyczące się rozjaśnienia cieni moim zdaniem nie zostały spełnione - cóż, tej genetycznej fuszerki prawdopodobnie już nic nie ruszy, więc równie dobrze mogłabym oczekiwać, że krem rozwiąże problem wojen i głodu.
Dla Tołpy jak zawsze plus za opakowanie, fajny skład i całkiem przyjazną regularną cenę (przyjazne, bo młodsza się nie robię i poważnie myślę o tym, że w przypadku oczu czas sięgnąć po marki selektywne). 




Cielsko:
avonshop.co.uk
Avon Naturals, Truskawkowy scrub do ciała - Avon ma w swoich katalogach wiele kuriozów (przyznajcie się, uwielbiacie je przeglądać!), ale w serii Naturals jest ich chyba najwięcej. Potrzebowałam kiedyś peelingu i scedowałam obowiązek zakupu na mamę. Tubka o pojemności 200 ml zawiera coś, co może peelingiem było w poprzednim wcieleniu. Albo to ja jednak jestem tępa i jednak "body scrub" to nie to samo co "peeling"? Niech mnie ktoś oświeci!
Jedyną zaletą tego produktu jest przepiękny, mało chemiczny zapach chupa-chupsa o smaku mleczno-truskawkowym. Taki shake, lubię te klimaty. I to by było na tyle. Konsystencja gęstego kremu jest dość upierdliwa w wyciśnięciu z (całkiem miękkiej) tubki już na początku użytkowania (pod koniec klasyka, czyli wszechstronne bicepsa pod prysznicem). Drobinki malutkie i dość delikatne - już moje zdzieraki do twarzy są ostrzejsze, a wobec tych do ciała dopiero mam wygórowane wymagania. Jeśli mam na siłę jeszcze czegoś się dopatrywać, to dzięki obecności parafiny (oh yeah), całego szeregu silikonów (mmm), odrobiny masła shea i protein mleka skóra jest po użyciu "nawilżona". Nie korzystałam z tych balsamów pod prysznic Nivei, które ostatnio zalały blogostrefę, ale podejrzewam, że dają podobne odczucia. Nieszczęśliwy avonowy wyrób najlepiej podsumuje jedno z ulubionych powiedzonek S., - o chuj ci chodzi. Ani to zdziera, ani nawilża w zdrowy sposób. Polecam unikać.


Gillette, Satin Care, Żel do golenia do skóry wrażliwej z aloesem - gdybym była copywriterem piszącym teksty żeli do golenia, prawdopodobnie już po 3 dniach przeżyłabym ciężkie załamanie nerwowe. "Zmień golenie w przyjemny i odprężający zabieg pielęgnacyjny" - taa, jasne. Nic tak nie relaksuje jak każdorazowe postanowienie, że następnym razem tak nie zarosnę i nie zamienię się w Sasquatcha. Yhym, taaa.
Bardzo lubię wszelkie męskie kosmetyki do golenia, bo tworzą sztywną i długo utrzymującą się pianę (czy tylko w mojej głowie zabrzmiało to tak zbereźnie?!). Damskie sprawiają wrażenie, jakby wstydziły się przed samymi sobą, że zaraz dotkną owłosienia. Na całe szczęście żele Satin Care, w tym wypadku do skóry wrażliwej, do tej kategorii nie należą. Dobrze się pienią i spełniają swoje zadanie (które w końcu nie jest nie wiadomo bóg wie jak skomplikowane). Cena odstrasza, bo to chyba najdroższe na rynku (jeśli mnie pamięć nie myli), ale jeśli tak jak ja zasilacie Sasquatche ("hmm, goliłam się w tym miesiącu czy poprzednim?"), to trochę mniej boli.



Kudły:

Shock Waves, Pianka Superskręt z termo-ochroną nie za bardzo wiem, gdzie miałam głowę, gdy nabywałam ten produkt - podejrzewam, że w głębokiej, ignoranckiej dupie, bo niechybnie działo się to dwa lata temu (jak nie więcej). Dopiero niedawno się zorientowałam, że jest to rzecz skierowana do posiadaczek włosów już kręconych, które chcą wydobyć skręt. Dziwnym nie jest, że moje desperackie próby zakręcenia włosów na papiloty (olaboga!) kończyły się porażką - zwłaszcza, że pianka oferuje średni poziom utrwalenia (odpowiednia rycina symbolicznie przedstawia zaznaczone dwie kropeczki z czterech). Pomijając ten zupełnie nieistotny szczególik, jakim był brak pożądanego skrętu w tej sytuacji (oraz mojej całościowej nieznajomości produktów do stylizacji) piance trzeba słusznie oddać, że jest dość lekka, nie skleja czupryny, a wręcz dodaje fantastycznej objętości. Myślę, że na odpowiednich włosach i przy odpowiednich zabiegach kręcąco-falujących (no taka lokówka, proszę państwa) może dać całkiem niezły efekt.


Szampon oczyszczający z amlą, arithą i shikakai - widzę, że odnowiono etykietkę i zmniejszono pojemność - mój egzemplarz miał 400 ml, inną butelkę. Jako że dość konkretnie oczyszczał (zgodnie z zapewnieniem producenta, lol), stosowanie musiałam ograniczyć - pierwsze mycie tym szamponem, drugie innym, maks 2 razy w tygodniu. Dodajmy do tego lejąco-glutowatą konsystencję i nic dziwnego, że zużycie tej butli zajęło mi ponad rok (a koniec końców resztki i tak oddałam mamie). Oprócz zasadniczego oczyszczenia zauważalny był również efekt objętości bez spuszenia. Me gusta. 



http://www.e-apteka.co.uk

Szampon Bambino - swego czasu kupiłam szampon Babydream w celu czyszczenia pędzli, ale okazało się, że na moich włosach równie dobrze się sprawdził, a z moją chęcią do ciągłych testów stwierdziłam "ok, to kupię kolejny szampon dla dzieci, na pewno będzie zajebisty". Padło na Bambino produkowane przez Niveę (jezusku, jak to się trudno odmienia) w zawrotnej promocyjnej cenie 5,19 pln i z obietnicą łagodnej pielęgnacji włosów. Okazało się być tak delikatne, że moje grube włosy stanowczo zaprotestowały,  w końcu nie jestem dziecięciem z trzema cienkimi włoskami na krzyż. Resztę zużyłam zgodnie z planem do mycia pędzli i pod tym względem nie mam mu nic do zarzucenia.

Ponadto stał się cud i mogę wyjątkowo wydzielić osobno sekcję Kolorówka:


Yves Rocher, Lash Plumping Mascara - pisałam prawie 2 lata temu recenzję tego tuszu (ten w różowym opakowaniu), ale nie wiem gdzie miałam głowę, żeby tak komicznie go opisać. To moje drugie opakowanie, trzecie w kolejce grzecznie czeka. Zaczynam myśleć, że to jednak najlepsza maskara, jakiej kiedykolwiek używałam - myśl ta pojawiła się, gdy uzmysłowiłam sobie, że szczoteczka jest na tyle precyzyjna, że nie potrzebuję rzęs dodatkowo rozczesywać, a tusz niewzruszony trzyma się minimum 14 godzin. Zdecydowanie potrzebna będzie re-recenzja ze zdjęciami. 



Maybelline, Dream Fresh BB - myślałam, że nigdy się nie skończy. Wciąż go bardzo lubię, ale gdy mam tyle innych produktów do przetestowania, to wykańczanie jednego może być już frustrujące (na zasadzie "stary, przeżyliśmy razem świetne chwile, ale już naszedł twój czas"). Jeśli któregoś dnia mnie natchnie i zrobię grafikę ze stempelkiem "Olga poleca", to Dream Fresh dostanie taką ocenę jako pierwszy ;)





You may also like

10 komentarzy:

  1. A ta maseczka przeciw wągrom to peel off? Jeśli tak, to wyciąga z nosa takie fajne czopki? :D szukam właśnie czegoś takiego, a jedyna polecana maseczka jest dość droga i mam wątpliwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety nie... w maseczki peel off i wyciąganie czegokolwiek z nosa dawno zwątpiłam :D

      Usuń
    2. Ja bym powyciągała, zamiast wyciskać, mojemu chłopu to dużą radość sprawia. Zwłaszcza, odkąd się pochwaliłam, że facet koleżanki przyciska sobie płatki nosa i same mu wychodzą z porów takie białe obrzydliwości. Wyobraź sobie, że nie mógł być gorszy.

      Usuń
    3. Nie ma jak męska rywalizacja <3

      Usuń
  2. Muszę się zainteresować tym tuszem YR, skoro tak się z nim zżyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałam ze YR ma taką dobra maskarę, muszę ją kupić i wypróbować . Może i mnie przypadnie do gustu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest faktycznie super, efekt na rzęsach bardzo ładny, ale po paru godzinach mi się odbijała i osypywała. To chyba mój zwykły pech.

      Usuń
    2. nie wierzę, miałam jeszcze inne rodzaje i nigdy nic takiego nie miało miejsca.. peszek :<

      Usuń
  4. U mnie Dream Fresh średnio się sprawdził. Lubię słabe krycie, ale tutaj jest ono zdecydowanie za słabe, przeszkadza mi zapach i lejąca się konsystencja.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz sprawia, że gdzieś na świecie uśmiecha się panda. Ale bezczelny spam sprawia, że panda płacze. Nie smuć pandy i nie spamuj, proszę.

czytam

favikona pochodzi z nataliedee.com. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Labels

15 hair project 301 346 52 AA aknenormin alessandro algi alterra ambasada piękna anthelios antyperspirant arsenał grubasa artdeco aussie autokorekta avene avon babydream baikal herbals balea balm balm balsam do ciała balsam do ust bambino bandi bareMinerals batiste baza baza pod cienie baza pod lakier bb bb cr bb cream beauty blender beauty formulas beauty friends bebeauty beblesh balm beige nacre bell bella bamba benefit berlin berry love biały jeleń biedronka bielenda bio-essence Biochemia Urody bioderma biovax blizny blogerki blogger błędy błyszczyk boi boi-ing bourjois box box of beauty ból dupy brahmi amla braziliant brodacz brokat brow bar brwi BU bubel bubel alert buty carmex cashmere ce ce med cellulit cera mieszana cera wrażliwa cetaphil CHI chillout choisee chusteczki cienie cienie w kremie cień clinique clochee color naturals color tattoo color whisper cudeńko cycki czador ćwiczenia darmocha dax debilizm demakijaż denko depilacja dermaroller diy do it yourself dobre rzeczy douglas dove dream pure ducray dwufaza ebay edm eko kosmetyki elution essence essie estetyka etude house eveline everyday minerals eyeliner faceguard fail farbowanie farmona fekkai figs rouge filtr firmoo fitness flora floslek fluid fridge fridge by yde fructis fryzjer galaxy garnier gillette glamwear glossy box glyskincare głupie cipki głupota golden rose google google analytics gratis h&m hakuro healthy mix hebe high impact himalaya hiszpania hm holiday hot pink hydrolat idealia ikea innisfree ipl iran isa dora isadora isana jillian michaels kallos kate moss katowice kącik kulturalny kelual ds kissbox kolastyna kolorówka koloryt konkurs konturówka korekta korektor korektor pod oczy kot kraków kredka kredka do brwi kredka do oczu krem krem do rąk krem do twarzy krem matujący krem na dzień krem nawilżający krem odżywczy krem pod oczy krem z kwasami kreska kutas kwas askrobinowy kwasy la roche posay lakier lakier do paznokci lakier do ust lakier do włosów lakiery teksturowe lancome laser lasting finish lawendowa farma lekarze lierac linkedin lioele lip balm lip lock lip pen lirene lista magnetyczna loccitane loreal lovely lumene lush łuk brwiowy łupież magnes makijaż manicure manuka Mary Kay marzenie maseczka maska maska do włosów maskara masło do ciała mat matowienie max factor maybe maybelline mężczyźni micel mika mikrodermabrazja miss sporty mleczko mleczko do ciała mocak mollon morze muzeum mycie mydło mydło naturalne nadwaga nail tek narzekanie natura officinalis naturalne składniki naughty nautical nawilżenie neem new leaf niedoskonałości nivea nivelazione nouveau lashes nutri gold oczy oczyszczanie odchudzanie odżywianie odżywka odżywka do paznokci odżywka do włosów off festival okulary olej olej arganowy olej kokosowy olejek olejek do mycia ombre opalanie opalenizna opener organique oriflame original source orofluido paleta magnetyczna palmers paski na nos pat rub patrzałki paznokcie pączek peel-off peeling peeling do ciała peeling do twarzy perfecta pervoe reshenie pędzel pędzle pharmaceris photoderm physiogel phyto pianka do mycia piasek piaski pierre bourdieu pkp plastry na nos płyn do demakijażu płyn micelarny podkład podróż pogromcy mitów policzki pomadka pomarańczowy porażka pr praca prasowanie propolis proteiny próbki pryszcze prysznic prywata przebarwienia przegięcie przemoc symboliczna przygody przypominajka puder puder transparentny purederm QVS real techniques regeneracja reklamacja rene furterer retinoidy revlon rimmel rossetto rossmann rozdanie rozkmina rozstępy róż różowe ryan gosling rzęsy sally hansen samoocena samoopalacz satynowy mus do ust Schwarzkopf scrub seacret seche vite sensique sephora serum serum nawilżające sesa shaun t shea shred sińce siquens skandal skin 79 skinfood skóra skóra wrażliwa sleek słońce słowa kluczowe socjologia soraya spf starry eyed stopy stylizacja suchy szampon sun ozon sypki szaleństwo szampon szkoda gadać szminka sztuka współczesna święta tag taka sytuacja tapeta tara smith tatuaż the body shop the face shop tołpa toni&guy tonik top tortury tragedia transki trądzik triple the solution truskawka tusz do rzęs twarz ujędrnienie under twenty usta uv vichy warby parker wąs weganizm wella wibo wieloryb witamina c wizaż wizażystka włosy workout wory wódka wtf wyrównanie wyszczuplanie wyzwanie yasumi yoskine yves rocher zachwyt zakupy zapach zdjęcia zenni optical zerówki ziaja złuszczanie zmywacz zmywacz do paznokcie zużycie zwiedzanie źródła odwiedzin żel żel do brwi żel do golenia żel do twarzy żel pod prysznic żel-krem życzenia